Pełną Piersią

Pełną Piersią
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wsparcie laktacyjne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wsparcie laktacyjne. Pokaż wszystkie posty

Raport o karmieniu piersią 2015

poniedziałek, 1 czerwca 2015


Chociaż nie jestem umysłem ścisłym, to czasem lubię zajrzeć do jakiegoś raportu, poczytać o liczbach, średnich, punktach procentowych i innych statystykach. Poza tym wolę fakty i dowody, bo na głupotach powtarzanych przez tłumy zaszłam tak daleko, że prawie przestałam karmić. I jak pojawia się nowy raport o tym jak jest z innymi matkami, to zaglądam z ciekawości, żeby zobaczyć, czy takich jak ja jest więcej.
Właściwie chciałabym, nawet bardzo, napisać, że wyniki wprawiły mnie w osłupienie, że jestem w głebokim szoku, że tutaj taki ciemnogród. Ale chyba ogarnia mnie lekka liczbowa znieczulica, bo szoku nie odczułam wcale.
Raport o karmieniu piersią w roku 2015 powstał w ramach kampanii "Mleko Mamy Rządzi!" (więcej tutaj ) pod patronatem merytorycznym Centrum Nauki o Laktacji w oparciu o liczne badania ogólnopolskie i regionalne, statystyki GUS oraz o ankietę, która w ostatnich miesiącach dostępna była na portalu mamadu.pl (tak, jak też wypełniałam tę ankietę).
Wyniki są następujące:
- 91% kobiet w ciąży deklaruje chęć karmienia piersią
- większość kobiet (33%) chce karmić 1 rok, pozostałe: 22% - ponad rok, 17% - ponad 2 lata, 16% - pół roku, 7% - wcale, 5% - 3 miesiące
- aż 85% respondentek przygotowuje się do karmienia na własną rękę, np. szukając informacji w internecie
- dane GUS obrazują tylko jakiekolwiek karmienie piersią (nie uwzględnia podziału na wyłączne karmienie piersią i karmienie mieszane) i w roku 2014 wskazują, że: 98% matek inicjuje karmienie, w 6. tygodniu piersią karmi 46%, w okresie od 2. do 6. miesiąca - 42%, w 9. miesiącu 17%, a w 12. miesiącu - 11,9%
- 81,6% ankietowanych mam deklaruje, że w momencie wyjścia ze szpitala po porodzie karmiły wyłącznie piersią, 17,5% mam karmiło piersią i dokarmiało mieszanką, a 1,30% karmiło tylko mieszanką (chyba respondentki przekroczyły 100%?)
- najczęstsze powody przerwania karmienia piersią to: powrót do pracy (17,56%), brak wystarczającej ilości pokarmu (15,7%), zbyt długi czas karmienia (10,78%), świadoma decyzja mamy (10,18%), samoodstawienie dziecka (8,78%)
- według mam na przedłużenie okresu karmienia w największej mierze mogą wpłynąć: pomoc doradcy laktacyjnego lub położnej po wyjściu ze szpitala (18%), dostępność porady laktacyjnej (15%), większa wiedza o zaletach karmienia (13%), pomoc położnej w szpitalu (12%) i refundacja porady laktacyjnej (10%)
- wiedza położnych, pielęgniarek i lekarzy nie jest adekwatna do postawionych przed nimi zadań.
To tylko wybrane punkty raportu, zachęcam do pobrania całości ze strony. Wyniki hmm, są takie, jakich się spodziewałam. Warto przypomnieć, że w naszym kraju konsultant/ doradca laktacyjny nie jest zarejestrowanym zawodem, dostęp do fachowych porad laktacyjnych jest ograniczony, a i nie ma żadnej stuprocentowo pełnej i pewnej bazy specjalistów w zakresie laktacji. Doradcy i konsultanci laktacyjni powinni odnawiać swój certyfikat po okresie 5-7 lat, a tak nie zawsze się dzieje. Ciężko jest stworzć taką bazę, która to uwzględni, a i nikogo nie pominie. W całym kraji certyfikowanych specjalistów jest zaledwie około 400, przy tym na województwo pomorskie przypada ich  4,17%. W samym takim Gdańsku, który od kilku lat ma już swój własny program promocji karmienia piersią, sytuacja jest dosyć dobra: w kilku szpitalach pracują konsultantki IBCLC, dla mieszkanek Gdańska porady są bezpłatne, a sympatyczne panie pomagają także telefonicznie. A w naszej Gdyni?
... Podobno jest jedna Pani z aktualnym certyfikatem. Poradnia laktacyjna w szpitalu? A i owszem, dostępna dla tych, które rodziły w Redłowie, ale wzmianki o niej krążą niczym legendy tylko po jakichś forach.
Wracając do tematu - raport polecam bo może komuś otworzy oczy. A jedyne do czego mogę się przyczepić, to to, że w inicjatywach społecznych nie ma nas ;P
Lećcie na stronę mlekomamyrzadzi.pl !

Tata karmiący

sobota, 16 maja 2015


Kiedy mama karmi piersią od pierwszych chwil życia maluszka, zdarza się, że tata czuje się trochę odsunięty. Mama po porodzie w szpitalu przez 2 czy też 3 lub więcej dni zajmowała się maluszkiem sama, trochę przyzwyczaiła się do nowych zadań i przetrenowała umiejętności, które tatuś dopiero sobie wypracuje. No i tata zostaje gdzieś w tle.
A czy kiedy mama karmi piersią, większość czasu spędza z maluchem wtulonym w pierś, czy to oznacza, że tacierzyństwo zakończyło się, zanim na dobre się rozpoczęło? Nie! Tata jest bardzo ważny także w tej nowej sytuacji. I chociaż nie ma mlecznych piersi, może aktywnie uczestniczyć w karmieniu. Często proponuje się rodzicom, by dzielili się obowiązkami z karmieniem, by mama odciągała pokarm, by tata podawał go maluchowi z butelki. Jeśli karmimy malucha wyłącznie odciąganym pokarmem (bo bywa i tak) albo karmimy mlekiem modyfikowanym, taki podział to zdecydowanie fajna sprawa. Natomiast przy wyłącznyn karmieniu piersią, zawszej z samej piersi, taka propozycja nie bardzo się sprawdza. Po pierwsze, ten pokarm trzeba najpierw z piersi ściągnąć, a odciąganie nie dla każdej mamy jest wygodne i skuteczne. W odciąganiu trzeba nabrać wprawy, a należy też pamiętać, że nawet najlepszy laktator nie opróżni piersi tak, jak dobrze przystawione dziecko, z kolei nadmierne odciąganie po karmieniach może doprowadzić do nadprodukcji pokarmu i uczucia dyskomfortu. Po drugie, podanie odciągniętego mleka to też nie taka bułka z masłem. Pamiętajmy o tym, że nie ma butelki idealnej i czasem nawet sporadyczne podanie butelki może doprowadzić do zaburzenia odruchu ssanka i trudności w karmieniu. Z kolei karmienie kubeczkiem dla wielu rodziców jest zbyt czasochłonne i wymaga precyzji. Kubeczek to bardzo dobre rozwiązanie, ale raczej krótkotrwałe. Po trzecie, chęć podania butelki, która "stoi i kusi" może popchnąć nas do nieuzasadnionego dokarmiania sztuczną mieszanką. A dokarmianie (każde) powinno się odbywać wyłącznie w sytuacjach, gdy są do tego wskazania medyczne.
Dlatego tata może zrobić kilka innych rzeczy, by być współkarmicielem oseska:

Zapewnij żonie wsparcieTo rzecz, którą zapamięta na zawsze. Popieraj ją w jej decyzjach, pomóż jeśli pojawią się problemy. Zawieź ją do poradni laktacyjnej jeśli tego potrzebuje i wspieraj ją w realizacji zaleceń doradcy laktacyjnego. Zrozum ją - zrozumienie to klucz do serca kobiety. Czasami lepiej odpuścić sobie pytanie "po co ty to robisz?" i uwierzyć na słowo, że to co robi jest dla niej ważne. Nawet jeśli sama nie rozumie powodu.

Doucz się i nie komentuj
Przeczytaj kilka artykułów o karmieniu, by uniknąć rzucania tekstami "masz chude mleko". Nie komentuj i nie naśmiewaj się z karmienia. Bądź uważnym słuchaczem, a wiele się nauczysz.
Bądź "pośrednim żywicielem"
Dostarcz dziecku pokarmu, karmiąc mamę. Jej organizm potrzebuje teraz dodatkowej energii, by móc pełną parą produkować pokarm. Zadbaj o to, by zdrowo jadła.
Rób drinki
Oczywiście bezalkoholowe ;) Podawaj mamie szklankę wody do karmienia, parz herbatkę laktacyjną.
Przynoś jej malucha
Wstań czasem zamiast niej i podaj jej maluszka do piersi. Po porodzie nawet zwykłe wstawanie i znajdowanie wygodnej pozycji do siedzenia czy leżenia to trudna sprawa.
Przytulaj, odbijaj, przewijaj
Weź na siebie część obowiązków - po karmieniu przytul malucha i pogładź jego plecki, by mu się odbiło. Zmieniaj mu też pieluszki, bo na początku będzie ich brudzić naprawdę sporo.
Zajmij się domem
Nie musisz być pantoflarzem, żeby pozmywać, wyprowadzić psa, czy zająć czymś starsze dzieci. Ona na pewno to doceni.
Nie marudź
Jeśli będzie musiała/ chciała nakarmić na dworze i nie zakryje się, nie rób scen. I tak stresuje się tym, że ktoś może źle zareagować, a twój stres będzie dla niej zabójczy. Nie pytaj, kiedy odzyskasz "swoje piersi", na jakiś czas może będziesz musiał zrezygnować z zabaw piersiami, ale to dla wyższego dobra, zresztą nie odbiera Ci ich na zawsze.

Weź na siebie sprawy techniczne
Jeśli używa butelek czy laktatora, pamiętaj o umyciu, wyparzeniu i osuszeniu wszystkich części. Zadbaj też o jej komfort - podaj jej poduszkę czy koc. Taka mała rzecz, a cieszy.

Chroń ją przed "ciociami dobra rada"
A mogą to być i osoby obce, i członkowie rodziny. Reaguj, gdy ktoś krytykuje ją za to, czy/ jak długo/ w jaki sposób karmi. Nie pozwól jej przejmować się każdą głupotą zasłyszaną na placu zabaw lub u cioci na imieninach.

Oczywiście, nie musisz robić tego wszystkiego. Możesz wybrać tylko niektóre punkty, a i tak zaplusujesz. Ukochana zapamięta Ci to, jak ją wspierałeś, i to na długo. A dzięki zaangażowaniu w sprawy związane z karmieniem i pielęgnacją malucha, oswoisz się z tym małym człowiekiem i pomożesz sobie w budowaniu szczęśliwej relacji z nim i z jego mamą.

Pomóż nam ulepszyć opiekę laktacyjną w Gdyni!

środa, 11 marca 2015


W Gdyni jest jedna porodówka. Standard nienajgorszy, sale porodowe dobrze wyposażone, system rooming-in. Ale... No właśnie, zawsze jest jakieś ALE. Na oddziale pracuje tylko jedna położna laktacyjna, dostępna tylko od poniedziałku do piątku w określonych godzinach. Jest też tylko jeden laktator, o którym tylko krążą legendy.
Szpital Morski im. PCK to jedyna w Gdyni placówka odbierająca porody, od 1996 roku cieszy się tytułem "Szpitala Przyjaznego Dziecku". Dla przypomnienia: Szpital Przyjazny Dziecku (ang. Baby-Friendly Hospital Initiative, BFHI) to wspólna inicjatywa WHO i UNICEF stworzona w celu przywrócenia prawidłowego sposobu żywienia dzieci na całym świecie. Szpitale odznaczone tym tytułem są zobowiązane do wdrożenia na oddziale położniczym programu "10 Kroków do Udanego Karmienia Piersią" (więcej o BFHI przeczytasz tutaj) i postępowania zgodnego z postanowieniami "Międzynarodowego Kodeksu Marketingu Produktów Zastępujących Mleko Kobiece". Gdyński szpital zdobył to wyróżnienie jako 12. w Polsce już w roku 1996 i od tego czasu pozytywnie przechodził reoceny.

Niestety z naszych obserwacji i doświadczeń wynika, że mamy rodzące w Redłowie nie są uczone karmienia piersią i nie pomaga się im w rozwiązywaniu problemów laktacyjnych. Brak wsparcia i pomocy w karmieniu w pierwszych tygodniach po porodzie prowadzi do przedwczesnej rezygnacji karmienia i zbędnego podawania pokarmów zastępczych już w pierwszym półroczu życia, kiedy to dziecko powinno być karmione wyłącznie piersią.
Jeśli chcemy zmienić jakość opieki laktacyjnej w naszym szpitalu (a chcemy, żeby mamy nie musiały ciągle uciekać do Gdańska!), potrzebujemy dowodów - statystyk pokazujących, ile kobiet nie uzyskało pomocy i ile z nas uważa, że taka pomoc jest potrzebna. Wypełnij poniższą ankietę, a pomożesz nam stworzyć raport o stanie wsparcia laktacyjnego w Gdyni , który posłuży nam jako "podkładka" dla naszej prośby o polepszenie warunków w szpitalu.

Wywalone cyce i wstyd, wielki wstyd

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Wczoraj, w Dzień Dziecka, zakończył się Polski Tydzień Promocji Karmienia Piersią. Z tej okazji w Gdyni zaplanowany był piknik dla karmiących mam. Piknik zorganizowany został przy współpracy z Mlekoteką oraz przyłączył się do nurse-in (czyli karmieniowego flashmoba) "Karmiące cyce na ulice". Upiekłam dziesiątki laktacyjnych ciastek, doczłapałam na miejsce i zasiadłam do stołu. Czekałam godzinę, może i dłużej, kiedy mąż namówił mnie na powrót do domu. Nie przyszedł nikt.
Warto też wspomnieć, że kilka dni wcześniej wystartował konkurs dla gdyńskich mam: "Kącik dla mleka". Mamy mogły zaplanować przestrzeń do karmienia piersią w miejscach publicznych. Tak, by mogły spokojnie wyjść na miasto i w spokoju nakarmić, nie martwiąc się o reakcje innych. Nie dostałam ani jednego zgłoszenia. Czy mamom gdyniankom nie zależy? Tyle czytałam i słyszałam na temat tego, że "przeganiają", a mamy chcą wychodzić z domu. Dałam im szansę i byłam tam, żeby dodać im otuchy, ochronić, osłonić, zapewnić o tym, że jest ok. Jednak siedziałam tam sama.
Na temat akcji na świeżym powietrzu wypowiedziało się wiele osób, również takich, które z karmieniem chyba nigdy w życiu nie miały do czynienia... Lub tego nie pamiętają. Proszę powiedzcie mi, czemu nastoletni chłopcy wypowiadają się o "wywieszonych cycach"? Gdzie to widzieli? Bo ja nigdzie.
Wyjaśnijmy sobie parę kwestii:
1) Karmię bo mogę i chcę. Uważam, że to wspaniały dar dla mnie i maleństwa i nie wstydzę się tego. Karmienie to dla nas intymny moment nie tylko ze względu na moje cycki. Poza tym dziecku lepiej się je w spokoju niż wśród rozemocjonowanego tłumu. Nie karmię dziecka, żeby popisywać się cyckami. Nie robię na cyckach kariery. Nie popisuję się. Nikomu nic nie udowadniam. Moje dziecko ma prawo zgłodnieć i wtedy je nakarmię. Bo ja jem, gdy jestem głodna i nie odmówię tego prawa niemowlęciu. Bez powodu, ani nawet mając powód!, nie latam topless.
2) Moje piersi są moje i mojego dziecka. To nie są żadne bufory, reflektory, zderzaki, poduszki ani inne pierdoły. To moje mleczne piersi, które natura dała mi, bym mogła wykarmić swoje dzieci. A nie po to, żeby dogadzać dorosłym panom. To, że piersi kojarzone są z seksem to tylko kwestia kulturowa. Tego się już nie zmieni. Ciekawe, że półnagie murzynki karmiące piersią są ok, ale biała, "nowoczesna" kobieta karmienia powinna się wstydzić. Kiedy karmię dziecko, nie chcę nikogo kusić, uwodzić, ani nic z tych rzeczy. Powiem więcej: staram się jak najmniej tej piersi pokazać! Ja też wiem o tym, że w naszej kulturze to intymna część ciała i nie zależy mi na tym, żeby każdemu świecić cyckami po oczach. Ale tak, jak mówiłam: to nasz kulturowy, spopularyzowany fetysz. Są też tacy, co jarają się stopami, czy ich też mam "nie wyprowadzać na spacery"?
3) Mleko to nie siku ani kupa. Kto to w ogóle wymyślił? Mleka nie wydalam, tylko produkuję. Mleko ma wspaniałe wartości odżywcze. Mogę dawać je mojemu dziecku, gdzie chcę i w niczym nie przypomina to publicznego sikania. Uczymy się, żeby nie załatwiać się publicznie bo to niehigieniczne i niezdrowe. Do tego nie jest to przyjemny widok. Karmienie piersią nie jest ani niezdrowe ani niehigieniczne. Widok to żaden bo piersi widać tyle, co w wyciętym dekolcie albo i mniej.A jak ktoś wspiera to, co dobre dla dziecka i naturalne to taki widok może być nawet całkiem przyjemny. A jeśli taki widok kogoś krępuje, to może za długo w tę stronę patrzy... ?
4) Szczucie cycem nikogo nie razi, gazety, reklamy, billboardy i inne eurowizje cycki wciskają nam jako towar eksportowy. Wszyscy wzruszają ramionami. Niektórzy nawet się cieszą! (Chociaż może powinnam napisać prawdę, że zwyczajnie się ślinią na widok sztucznych, wyrobionych w photoshopie piersi.)Ale niech tylko matka pokaże centymetr więcej niż powinna - zacznie się afera. Wzdychanie, prychanie, chrząkanie, zasłanianie dzieciom oczu...
5) Dalej króluje u nas stereotyp Matki Polki. I nas dobija. Perfekcyjna matka, żona, pani domu. Oczywiście nawet nie wysunie nosa na zewnątrz, nie wynurzy się ze swojej nory, żeby nie narazić nikogo na wątpliwą przyjemność dzielenia przestrzeni publicznej z dziećmi. Ale kiedy właśnie wychodzić trzeba! I karmić trzeba! Bo im więcej karmimy, tym bardziej ludzie się do nas przyzwyczajają. Do nas, do dzieci i do karmienia. I afery się kończą.

To chyba tyle, jeśli chodzi o bycie matką-karmicielką w wielkim mieście. Ale właśnie, żeby zmienić to wszystko powstała moja akcja. Żeby dogodzić każdemu, bo mama nakarmi, a nikomu tym oczu nie wypali. I będziemy powolutku na nowo oswajać się z naturą.
Kochane Mamy: nie bójcie się i nie wstydźcie się karmić!


O projekcie Pełną Piersią

wtorek, 27 maja 2014

Przywitałam się z Wami przepisem, ale wypadałoby się też przedstawić. Jestem mamą prawie pięciomiesięcznego Antosia. Karmię piersią, chociaż długo wydawało mi się, że nie jest mi to pisane. Przez wszystkie problemy i zawirowania związane z karmieniem dostrzegłam pewną lukę: dla mam takich jak ja nie ma pomocy ani wsparcia! Konsultowałam się z położnymi i lekarzami, ale nic nie pomagało. W końcu moją laktację uratowała rewelacyjna warszawska pani doktor. I zrobiła to na odległość.

Od kilku miesięcy w mojej głowie kiełkował pomysł na to, jak zmienić rzeczywistość, w której muszą odnaleźć się debiutujące karmiące mamy. I wymyśliłam "Pełną Piersią": projekt, który wesprze mamy, zapewni im pomoc, ochroni je przed ciekawskimi spojrzeniami i kąśliwymi komentarzami. Opinię na temat karmienia piersią ma każdy. Niestety. W ramach projektu dzieje się wiele: powstał poradnik (który przy Waszej pomocy może zupełnie za darmo trafić do rąk każdej potrzebującej mamy), jest też akcja odznaczająca lokale przyjazne karmiącym mamom (są też jednocześnie zgłaszane do Strefy Karmienia Piersią), powstała też grupa wsparcia, już 1 czerwca odbędzie się piknik z okazji Trójmiejskiego Tygodnia Promocji Karmienia Piersią, a tymczasem mamusie mogą wziąć udział w konkursie na najlepszy pomysł na organizację kącika karmiącej mamy :)

Śledźcie bloga i fanpage na FB, żeby być na bieżąco ze wszystkimi aktualnościami. Czeka na Was wiele atrakcji!

Zapraszam też do wsparcia finansowego projektu, każda złotówka jest na wagę złota i przybliża nas do naszego wspaniałego celu! Każdy z Was może stać się częścią projektu!