Pełną Piersią

Pełną Piersią
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmienie piersią. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmienie piersią. Pokaż wszystkie posty

Zasada "5W"

środa, 1 lipca 2015


Lubię zasady i reguły. Łatwiej się z nimi żyje, prościej jest wiele rzeczy zrozumieć. Często w rzeczach pozornie banalnych dopatruję się reguł - tak mam i lubię sobie to poukładać. I w karmieniu piersią dopatrzyłam się kilku zasad - prostych i oczywistych, ale tak to w życiu jest, że właśnie o sprawach prostych i oczywistych zapominamy rozmawiać.
Jak długo ja walczyłam o karmienie - o tym pisałam już milion razy. I zauważyłam, że każda konsultacja, każdy artukuł i każda wspierająca rozmowa nasuwały mi te same wnioski: do sukcesu potrzebuję jedynie tych "3W" - w odpowiedniej kolejności.
1) WIEDZA
Jak zwykle - wiedza to podstawa. Ważne, żeby wiedzieć, jak karmienie piersią działa, bo to może uchronić nas przed wątpliwościami.
2) WIARA
Najważniejsza rzecz pod słońcem, jeśli chce się karmić piersią. To wiara w siebie i we własne możliwości, w to, że Twoje ciało ma rację, że postępujesz, jak trzeba. Wiara w to, że Ci się uda i że każdy problem minie.
3) WPRAWA
Praktyka czyni mistrza, a karmienie piersią to umiejętność, której musisz się nauczyć. Wprawienie się w czymś zupełnie nowym zajmie trochę czasu.
4) WSPARCIE
Karmienie piersią to sport zespołowy - nie osiągniesz tu sukcesu w pojedynkę. Kiedy wspiera Cię mąż/ partner, mama, czy przyjaciółka, od razu łatwiej jest Ci uwierzyć, że wszystko będzie ok.
5) WYTRWAŁOŚĆ
Nie wszystko udaje się od razu, czasem musisz dać sobie trochę czasu. Jeżeli przetrwasz najtrudniejsze chwile zwątpienia, później będzie już tylko lepiej.
Żadne z tych 5W nic nie kosztuje ;) Wystarczy więc trochę czasu, wiary i kogoś bliskiego, a wszystko pięknie się uda. I to dotyczy nie tylko karmienia!

Dlaczego kocham karmienie piersią

czwartek, 18 czerwca 2015


Kiedy byłam w ciąży, temat karmienia jakoś w ogóle nie zaprzątał mojej głowy. Dopiero na urodzinowej imprezie męża, gdy jego chrzestna powiedziała "Ale wiesz, karmienie piersią to koniecznie, i to najkrócej 6 miesięcy!", zdałan sobie sprawę z tego, że rzeczywiście karmienie to też jakaś decyzja.
U mnie ta decyzja podjęła się sama, chociaż zakładałam, że będę karmić głównie odciąganym pokarmem, bo chciałam wrócić do pracy, a i to tak te 6 miesięcy, bo to i tak bardzo długo, a zresztą wszyscy mówią, że tyle się karmi.
Jakoś godzinę po porodzie nakarmiłam synka po raz pierwszy i tak już zostało. Zaskoczyło, po prostu, i już wiedziałam, że tak chcę karmić.
Karmienie piersią urzekło mnie swoim ciepłem, prostotą (ale nie łatwością!), wygodą. I chociaż mogę tłumaczyć, że karmię ze względu na takie i takie korzyści zdrowotne, to teraz już karmię dlatego, że... tak jest fajnie i wygodnie ;)
Moje top 5 powodów, by karmić to:
1. Mogę karmić i spać!
W nocy nawet nie odczuwam, czy wstawałam na karmienie. W ciągu minuty zasypiam, a maluch karmi się, ile trzeba.
2. Mogę się bezkarnie przytulać!
Korzystam póki mogę, a te chwile, które maluch spędza przy piersi to świetny pretekst do przytulania.
3. Mam świetny patent na usypianie!
Kiedyś próbowałam tych wszystkich sztuczek do usypiania malucha i nic nie działało. W końcu poddałam się karmieniu do snu. I to urarowało mi niejeden wieczór.
4. Mogę leniuchować!
Kiedy maluch potrzebuje karmienia, po prostu siadam i karmię, w tym czasie mogę się zrelaksować. No i nie muszę biegać po butelki, wodę, puszki i tak dalej
5. Oszczędzam!
Podejrzewam, że mój domowy budżet mocno by ucierpiał, gdybym nie karmiła piersią. Zresztą raz już zdarzyło mi się kupić mieszankę za ostatnie pieniądze, kiedy dokarmianie było "koniecznością". I bardzo żałuję, że to zrobiłam, bo to mleko było okropne. A teraz cieszę się, że kasa na butelki, smoczki, mieszanki i inne takie zostaje w moim portfelu.
Nie muszę zasłaniać się korzyściami zdrowotnymi, żeby cieszyć się z karmienia piersią. Tak, to dla mnie bardzo ważne, że dzięki temu moje dziecko i ja możemy być zdrowsi, ale liczą się dla mnie też te zwykłe, codzienne powody.

Raport o karmieniu piersią 2015

poniedziałek, 1 czerwca 2015


Chociaż nie jestem umysłem ścisłym, to czasem lubię zajrzeć do jakiegoś raportu, poczytać o liczbach, średnich, punktach procentowych i innych statystykach. Poza tym wolę fakty i dowody, bo na głupotach powtarzanych przez tłumy zaszłam tak daleko, że prawie przestałam karmić. I jak pojawia się nowy raport o tym jak jest z innymi matkami, to zaglądam z ciekawości, żeby zobaczyć, czy takich jak ja jest więcej.
Właściwie chciałabym, nawet bardzo, napisać, że wyniki wprawiły mnie w osłupienie, że jestem w głebokim szoku, że tutaj taki ciemnogród. Ale chyba ogarnia mnie lekka liczbowa znieczulica, bo szoku nie odczułam wcale.
Raport o karmieniu piersią w roku 2015 powstał w ramach kampanii "Mleko Mamy Rządzi!" (więcej tutaj ) pod patronatem merytorycznym Centrum Nauki o Laktacji w oparciu o liczne badania ogólnopolskie i regionalne, statystyki GUS oraz o ankietę, która w ostatnich miesiącach dostępna była na portalu mamadu.pl (tak, jak też wypełniałam tę ankietę).
Wyniki są następujące:
- 91% kobiet w ciąży deklaruje chęć karmienia piersią
- większość kobiet (33%) chce karmić 1 rok, pozostałe: 22% - ponad rok, 17% - ponad 2 lata, 16% - pół roku, 7% - wcale, 5% - 3 miesiące
- aż 85% respondentek przygotowuje się do karmienia na własną rękę, np. szukając informacji w internecie
- dane GUS obrazują tylko jakiekolwiek karmienie piersią (nie uwzględnia podziału na wyłączne karmienie piersią i karmienie mieszane) i w roku 2014 wskazują, że: 98% matek inicjuje karmienie, w 6. tygodniu piersią karmi 46%, w okresie od 2. do 6. miesiąca - 42%, w 9. miesiącu 17%, a w 12. miesiącu - 11,9%
- 81,6% ankietowanych mam deklaruje, że w momencie wyjścia ze szpitala po porodzie karmiły wyłącznie piersią, 17,5% mam karmiło piersią i dokarmiało mieszanką, a 1,30% karmiło tylko mieszanką (chyba respondentki przekroczyły 100%?)
- najczęstsze powody przerwania karmienia piersią to: powrót do pracy (17,56%), brak wystarczającej ilości pokarmu (15,7%), zbyt długi czas karmienia (10,78%), świadoma decyzja mamy (10,18%), samoodstawienie dziecka (8,78%)
- według mam na przedłużenie okresu karmienia w największej mierze mogą wpłynąć: pomoc doradcy laktacyjnego lub położnej po wyjściu ze szpitala (18%), dostępność porady laktacyjnej (15%), większa wiedza o zaletach karmienia (13%), pomoc położnej w szpitalu (12%) i refundacja porady laktacyjnej (10%)
- wiedza położnych, pielęgniarek i lekarzy nie jest adekwatna do postawionych przed nimi zadań.
To tylko wybrane punkty raportu, zachęcam do pobrania całości ze strony. Wyniki hmm, są takie, jakich się spodziewałam. Warto przypomnieć, że w naszym kraju konsultant/ doradca laktacyjny nie jest zarejestrowanym zawodem, dostęp do fachowych porad laktacyjnych jest ograniczony, a i nie ma żadnej stuprocentowo pełnej i pewnej bazy specjalistów w zakresie laktacji. Doradcy i konsultanci laktacyjni powinni odnawiać swój certyfikat po okresie 5-7 lat, a tak nie zawsze się dzieje. Ciężko jest stworzć taką bazę, która to uwzględni, a i nikogo nie pominie. W całym kraji certyfikowanych specjalistów jest zaledwie około 400, przy tym na województwo pomorskie przypada ich  4,17%. W samym takim Gdańsku, który od kilku lat ma już swój własny program promocji karmienia piersią, sytuacja jest dosyć dobra: w kilku szpitalach pracują konsultantki IBCLC, dla mieszkanek Gdańska porady są bezpłatne, a sympatyczne panie pomagają także telefonicznie. A w naszej Gdyni?
... Podobno jest jedna Pani z aktualnym certyfikatem. Poradnia laktacyjna w szpitalu? A i owszem, dostępna dla tych, które rodziły w Redłowie, ale wzmianki o niej krążą niczym legendy tylko po jakichś forach.
Wracając do tematu - raport polecam bo może komuś otworzy oczy. A jedyne do czego mogę się przyczepić, to to, że w inicjatywach społecznych nie ma nas ;P
Lećcie na stronę mlekomamyrzadzi.pl !

Wielki skandal Kim Kardashian

To stara historia, ale jakoś tak dzisiaj mi się przypomniała i w zasadzie... nie rozumiem kto widzi w tym skandal.
Skandal #1
Kim Kardashian urodziła córeczkę North West w czerwcu 2013 roku. W okresie zaraz po porodzie rodzina akurat kręciła nowy sezon "Z kamerą u Kardashianów" (Keeping up with the Kardashians) i w jednym z odcinków w czasie spotkania z Khloe i Robem (rodzeństwo Kim), mleko przeciekło jej przez koszulkę. Dla matki karmiącej piersią to żadna nowina, więc Kim po prostu "zatkała" wyciek chusteczką higieniczną. Za to jej rodzeństwo było w szoku!
Internet oczywiści
- Twój cycek przecieka bez opamiętania! Jest jak jakaś fontanna! - rzuciła Khloe.
Brata Kim sytuacja chyba lekko przerosła. Z nerwowym chichotem stwierdził tylko, że to "dziwaczne", po czym wyszedł.
Skandal #2
Ale to nie jedyny "mleczny skandal" z udziałem Kim. W lutym 2013 roku w jednym z odcinków "Kourtney and Kim take Miami" Kim podkradała starszej siostrze odciągnięte mleko, żeby załagodzić skutki łuszczycy. Kim była bardzo zadowolona z efektów i postanowiła kontynuować tę domową terapię, a kiedy Kourtney się o tym dowiedziała, zaoferowała się, że poda jej na chore miejsce (niewielka plamka na nodze) pokarm prosto z piersi. I tak zrobiła. Internet zwariował.
"To obrzydliwe!"
"Co za obleśny pomysł!"
I tak dalej, i tak dalej.
Kim chwaliła sobie taką mlekoterapię, ale lekarze twierdzą, że Kim nie bardzo przemyślała to leczenie. Prawdopodobnie Kim podkradając mleko siostry myślała o siarze - pierwszym pokarmie, który piersi wytwarzają w 3. trymestrze ciąży i w pierwszych dniach po porodzie. Siara zawiera ogromną ilość przeciwciał. Istnieją teorie, że ten rodzaj pokarmu może wspierać proces leczenia ran i produkcji kolagenu, dzięki czemu ma wzmacniać skórę. Niestety według lekarzy specjalizujących się w terapii łuszczycy, nie ma żadnych dowodów naukowuch na to, że smarowanie skóry pokarmem kobiecym leczy tę chorobę, czy choćby łagodzi jej objawy.
Skandal #3
Kiedy Kim i Kanye West zdecydowali, że w podróż do Paryża wybiorą się bez (wówczas 3-miesięcznej) North (Kanye uznał, że taka podróż będzie dla niej zbyt niebezpieczna), Kim musiała przerwać karmienie piersią. Co prawda najpierw myślała o tym, by zabrać ze sobą laktator, odciągać pokarm i wysyłać swoją asystentkę wraz z pokarmem do domu do North (!!!) lub przesyłać go do małej kurierem. Kanye stwierdził jednak, że ten pomysł jest "niedorzeczny" i Kim, która bardzo chciała karmić jeszcze przynajmniej kolejne 2 miesiące, porzuciła karmienie na amen. Wtf Kanye, co ty sobie myślałeś? Ale jasne, media przyjęły wiadomość o tym, że to mąż decyduje o piersiach Kim o wiele lepiej, niż fakt, że Kim wypłynęło mleko. Bo jak już musisz mieć laktację, to miej ją w ukryciu.
Od kilku miesięcy krążą plotki, że Kim i Kanye mają się rozwieść i walczą o opiekę nad North, ale chyba jednak wszysyko u nich w porządku, bo we wczorajszym odcinku "Z kamerą u Kardashianów" Kim oświadczyła, że jest w drugiej ciąży. Ciekawe czy tym razem będzie karmić piersią?
Źródło:
celebrity.yahoo.com
psoriasis.org
usmagazine.com
dailymail.co.uk
everydayhealth.com
Zdjęcia: "Kourtney and Kim take Miami" & "Keeping up with the Kardashians", prod. E! Entertainment

Karmienie piersią i praca - zróbmy to!

sobota, 30 maja 2015

Wczoraj w Centrum Dydaktycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego odbyła się konferencja zorganizowana z okazji tygodnia promocji karmienia piersią przez Ministerstwo Zdrowia i biuro regionalne WHO.
Pędziłam na tę konferencję jak szalona, na minutę przed startem pomyliłam jeszcze budynki, ale dotarłam! I (chociaż opinie na temat jakości konferencji są różne) bardzo cieszę się, że mogłam tam być!
Chociaż do Warszawy mam daleko, skusiłam się na wycieczkę (ba, nawet namówiłam męża!), głównie ze względu na wykładowców:
Dr Susanna Kugelberg (WHO Regional Office for Europe)
Dr Adriano Cattaneo (konsultant WHO)
Joanna Pietrusiewicz (Fundacja Rodzić po Ludzku)
Dr Patrycja Dołowy (Fundacja MaMa)
Małgorzata Podgórska (Specjalista w Departamencie Prawa Pracy MPiPS)
Agata Aleksandrowicz (HAFIJA.PL)
Dr Ewa Urban (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny)
Dr Maria Wilińska (Klinika Neonatologii SPSK im. dr. Orłowskiego CMKP w Warszawie)
Dla mnie najciekawszymi tematami były statystyki dotyczące karmienia piersią w Europie, pierwotne odruchy noworodkowe, karmienie naturalne jako parametr opieki medycznej oraz postrzeganie wsparcia laktacyjnego w odczuciu matek.
Europejskie statystyki WHO niestety potwierdzają smutną prawdę: jesteśmy daleko w tyle. Bardzo wiele matek deklaruje chęć karmienia piersią i inicjuje karmienie tuż po porodzie, wg danych WHO karmienie rozpoczyna ok. 65% kobiet (wg badań przeprowadzonych w województwie kujawsko-pomorskim to nawet 99,4%!!!), wynik 65% stawia nas na 11 miejscu w Europie (przy czym spora część państw europejskich nie dysponuje danymi na temat karmienia piersią). No i owszem, większość, a co tam, pokuszę się o stwierdzenie: prawie wszystkie matki inicjują karmienie, ale okazuje się, że część z nich przerywa karmienie tuż po wyjściu ze szpitala, w pierwszych tygodniach po porodzie. Ogólnie rzecz biorąc karmimy piersią, chociaż w jakimś stopniu, ale prawie nigdy wyłącznie piersią. Procent dzieci karmionych wyłącznie piersią to zaledwie ok. 4%, przy średniej europejskiej (i tak zastraszająco niskiej!) 13,5%. Dzięki takiemu wynikowi znaleźliśmy się na szarym końcu - na miejscu 4. od końca. Karmienie piersią udaje nam się jednak chociaż częściowo, bo dzieci karmionych piersią w wieku 1 roku jest ok. 40% (średnia europejska to 30,9%. Co ważne, jako jeden z niewielu krajów posiadamy zarówno komitet odpowiedzialny za promocję karmienia piersią, jak i dokumenty prawne, które karmienie chronią, jednak są albo nieznane, albo ignorowane bo nikt w rzeczywistości nie wymaga, by się do nich stosowano. W teorii jesteśmy bardzo dobrze obstawieni: mamy Komitet Upowszechniania Karmienia Piersią, trzymamy się Kodeksu Marketingu Produktów Zastępujących Mleko Kobiece (pewnie tak...), mamy aż rok płatnego urlopu macierzyńskiego, a spora część porodówek odznaczona została tytułem Szpitala Przyjaznego Dziecku. A jak jest w praktyce? Wiecie same. Komu zależy, temu zależy, ale od razu dostaje łatkę laktaterrorysty.
O pozostałych punktach programu postaram napisać się już wkrótce, bo dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy, którymi chętnie się z Wami podzielę :)

Pierś do przodu! - biustonosz dla mlecznych piersi

środa, 27 maja 2015


Piersi w okresie laktacji są na świeczniku. Każdy ma na ich temat swoje zdanie, bo raz są pełne, a raz puste, raz za duże, a raz za małe, no a przede wszystkim to przecież sam fakt, że to są piersi karmiące stanowi o tym, że są obwisłe.
Ale oto dobra wiadomość: karmienie piersią nie szkodzi naszemu biustowi. I dzisiaj właśnie na spotkaniu Pierś do przodu! wspaniałe panie brafitterki z galerii bielizny Christelle potwierdziły te donisienia. Na kondycję naszych piersi "po dzieciach" największy wpływ mają zmiany zachodzące w czasie ciąży. Wtedy piersi przechodzą trudny okres i potrzebują odpowiedniej pielęgnacji i podtrzymania.
W czasie karmienia też wcale nie jest tak łatwo. Piersi są większe i cięższe, a więc wymagają dobrego, solidnego biustonosza. Jaki jest dobry stanik do karmienia? Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że dobry stanik musi mieć:
- idealnie dobrany obwód i rozmiar miseczki - dzięki temu fiszbiny nie uciskają tkanki gruczołowe, stanik się nie przemieszcza, a wkładka laktacyjna zostaje na swoim miejscu
- szerokie ramiączka - bez przesady, nie mówimy tu o babcinych topikach, ale jednak ramiączka jak w bikini nie spełnią tu swojej roli
- możliwość regulacji obwodu - 3 lub 4 rzędy haftek
- szeroki pas na plecach - czyli zapięcie na 2 czy 3 haftki, to dodatkowe wsparcie
- odpinane miseczki - najlepiej na klipsa, który pozwoli na szybkie odpięcie/ wpięcie miseczki jedną ręką.
Możecie wybrać staniki miękkie, półusztywniane (fiszbina i miękka miseczka) lub usztywniane (fiszbina i gąbkowa miseczka).
Dobranie biustonosza wcale nie jest takie proste. Takie zadanie wymaga pewnej wiedzy i wyobraźni. Kiedy mierzymy się w domu, ciężko jest nam zrobić to poprawnie. Miarkę należy trzymać prosto i ciasno (nawet do efektu małego "ał"), a od uzyskanego wyniku odjąć 5 cm. Czasem trzeba odjąć nawet do 10 cm, ale to powinna ocenić profesjonalna brafitterka. Pamiętaj, że stanik jest elastyczny i się rozciąga, a miarka - nie.
Miseczka to już wyższa szkoła jazdy.
Ogólna zasada jest taka, że obwód w biuście (w najszerszym miejscu, biustu nie ściskamy!) - obwód pod biustem = rozmiar miseczki. I tak różnica w obwodach równa:
12 cm to miseczka A
14 cm to miseczka B
16 cm to miseczka C
18 cm to miseczka D
20 cm to miseczka E
I tak dalej. Fiszbina powinna okalać pierś i nie uciskać, kończyć się w połowie pachy. Miseczka nie może wpijać się w pierś, a tkanka tłuszczowa nie powinna wypływać ani górą, ani dołem, ani bokiem.
Jednak w rzeczywistości każdy stanik jest inny i wymaga przymiarki.
Przymierzajcie, korzystajcie  porad profesjonalistek i lepiej kupujcie w sklepach stacjonarnych :)

Wydzielina?

piątek, 22 maja 2015


W dyskusji o słuszności karmienia piersią w przestrzeni publicznej jest argument, który ciągle powraca. Mam wrażenie, że ten argument jest jak bumerang i na powrocie porządnie strzela autorowi w pysk, oby tak było. Bo to argument taki, że wstyd. Samozwańczy internetowi znawcy przyrody często podnoszą argument o... wydzielinach. O tych wydzielinach, których nikt nie chce w miejscu publicznym oglądać, bo to nie przystoi, a mleko to to samo co siki, ślina, flegma, wymioty, kupa, sperma nawet. Nie wiem jakie wyższe szkoły nauk przyrodniczych kończyli wyznawcy tej teorii, ale obawiam się, że bardzo, bardzo się mylą.
Mleko z moczem łączy... nic. Poza jedynie ciekłym stanem skupienia.
Mocz to płyn wytwarzany w nerkach i wydalany z organizmu, zawierający bezużyteczne lub szkodliwe dla organizmu produkty przemiany materii.
Podkreślam: BEZUŻYTECZNE LUB SZKODLIWE. A jednak wśrod wszystkich wydzielin to właśnie mocz jest uważany za najbliższy mleku matki. Niewiarygodne. Nie znam się na chemii, ale podejrzewam, że poza wodą w składzie, mleko i mocz niewiele łączy.
Wszystko to tak strasznie nas obrzydza, bo przecież inne wydzieliny nie są tolerowane, klatki schodowe nie są oplute od góry do dołu, przystanki autobusowe nie są obrzygane wszystkimi kolorami tęczy, psy nie zostawiają kup na placach zabaw, a podchmieleni panowie nie obsikują sobie butów na oczach naszych dzieci. Widujemy to codziennie i to omijamy, ale burzymy się na widok mamy karmiącej piersią? Coś tu nie gra. Anonimowe osoby z internetu na wszystko mają gotową odpowiedź: nikt nie sika ani nie bzyka się na ławce w parku. "Intymność" karmienia piersią niepotrzebnie kojarzona jest wyłącznie z intymnością pojmowaną w sensie erotycznym. Ale skoro czołowym argumentem internautów jest mocz, to przyjrzyjmy się kilku faktom:
Mocz - śmierdzi
Mleko - bardzo delikatny, słodki zapach
Mocz - zostaje na chodniku w formie kałuży lub rozległej plamy
Mleko - nie zanieczyszcza otoczenia
Mocz - jest wydalany z organizmu wraz ze zbędnymi substancjami
Mleko - jest produkowane na potrzeby dziecka
Co w tym jest podobnego? Czemu ten pokarm jak żaden inny tak nas obrzydza? No a skoro mleko jest tak obleśne, to czemu w butelce nie jest straszne? I czemu mleko od krowy nie jest obleśne?
Ja tego nie rozumiem. I nie wiem o co tu chodzi. Jestem w stanie zrozumieć, że kogoś krępuje karmienie piersią, bo przez popkulturę piersi traktuje seksualnie i go to krępuje. Ale takie argumenty są po prostu głupie.
Jakie najgorsze komentarze dotyczące karmienia zdarzyło Wam się usłyszeć?

Konkurs fotograficzny "Mlekiem Malowane"


Tydzień Promocji Karmienia Piersią "Gdynia na mlecznej fali" zamykamy konkursem fotograficznym! Już od 1. czerwca przyjmujemy zgłoszenia e-mail, które powinny zawierać wypełniony i podpisany (wystarczy elektronicznie) formularz zgłoszeniowy wraz ze zdjęciem. Zdjęcia muszą przedstawiać akt karmienia piersią, powinny być także wykonane w okresie od 1 stycznia 2014 roku do czerwca 2015 roku. Może przedstawiać noworodka, roczniaka, a także starszaka przy piersi - wiek dziecka nie gra roli!
Przyjmujemy wyłącznie zdjęcia amatorskie, w dowolnej scenerii - mogą to być zdjęcia jeszcze ze szpitala, w domowym zaciszu lub w plenerze, brelfie (czyli selfie w trakcie karmienia) i co tylko Wam się zamarzy!
W konkursie może wziąć udział każda mama karmiąca, która mieszka w Gdyni.
Mamy dla Was cenne nagrody!
I miejsce - profesjonalna rodzinna sesja zdjęciowa
II miejsce - 70% zniżki na sesję
III miejsce - 50% zniżki
Przed przesłaniem fotografii koniecznie zapoznaj się z regulaminem konkursu:
Formularz zgłoszeniowy
Czekamy na Wasze piękne zdjęcia!!!

Pamięć piersi

niedziela, 17 maja 2015


Często mówi się, że karmienie piersią z każdym dzieckiem jest coraz łatwiejsze, a najtrudniej jest, kiedy debiutuje się w roli mamy i karmicielki. Zazwyczaj myślimy, że to kwestia rodzicielskiego doświadczenia, jednak należy pamiętać, że karmienie piersią, choć owszem - wyuczalne, to nie jest kwestią przyzwyczajenia i nie panujemy nad tym w ten sam sposób jak nad innymi umiejętnościami takimi jak przewijanie.
Podczas gdy w przewijaniu ważna jest praktyka, w karmieniu piersią ważną rolę odgrywa nie tylko sama praktyka, ale przede wszystkim liczne procesy w naszym ciele. To sprawa hormonalna i bardzo złożona. Ale teraz wiemy już, czemu łatwiej jest karmić dziecko nr 2.
Bo nasze piersi też mają pamięć.
Badania zespołu naukowców z Cold Spring Harbor Laboratory wykazały, że gruczoł piersiowy posiada umiejętność długotrwałego zapamiętywania poprzednich ciąży, dzięki czemu w kolejnych ciążach o wiele szybciej reaguje na działanie hormonów.
Estrogen i progesteron to hormony, które odpowiadają za zmiany zachodzące w piersiach w czasie ciąży: rozrost tkanek i powstawanie tysięcy struktur przewodów mlecznych, które umożliwiają produkcję i transport pokarmu (w dużym uproszczeniu przewód mleczny jest zakończony pęcherzykiem, w którym powstaje mleko, a później jest one transportowane w kierunku brodawki). Naukowcy przeprowadzali badania na myszach i ustalili, że myszy, które były wystawione na działanie ciążowych hormonów po raz kolejny wcześniej i szybciej wytwarzały sieć rozgałęzionych przewodów mlecznych. Ma to związek z markerami chemicznymi przy naszym DNA. Za błyskawiczne uaktywnienie procesów zapamiętanych z poprzedniej ciąży odpowiada utrata metylacji DNA.
Metylacja jest odpowiedzialna za wytworzenie i utrzymanie "odpowiedniej specyfikacji tkankowej", a im większy poziom metylacji, tym słabsza jest ekspresja określonego genu. Pierwsza ciąża wymazuje część markerów metylowych, dzięki czemu później możliwa jest aktywacja tych genów, które odpowiadają za laktację.
W naszym organizmie w czasie ciąży zachodzi wiele złożonych zmian i to niesamowite, że ciało kobiety potrafi zapamiętać w jakiś magiczny sposób (tak, dla mnie nadal jest to czarna magia), co powinno robić i samo siebie wspomóc. Karmienie piersią drugiego dziecka może być prostsze, bo nasze piersi są już "zaprogramowane" na jakieś działanie. Oczywiście nie oznacza to, że przy kolejnych dzieciach nie doświadczymy problemów laktacyjnych, ale za to daje nam to dużą przewagę na starcie.
Zdjęcie przedstawia wpływ hormonów ciążowych na gruczoł piersiowy po 6 i 12 dniach. U góry - ciąża pierwsza, na dole - kolejna ciąża. Jak widać w ciąży kolejnej zmiany są większe i następują o wiele szybciej.

Źródło: 

http://www.cshl.edu/news-and-features/scientists-show-the-mammary-gland-remembers-prior-pregnancy-easing-milk-production.html#

To nic złego...

To nic złego, że "już" nie karmisz piersią.
To nic złego, że "nadal" karmisz.
To nic złego, że twój roczniak jest przy piersi częściej niż jego rówieśnicy.
To nic złego, że twój roczniak rzadko sięga po pierś.
To nic złego, że twój noworodek chce być ciągle przy piersi.
To nic złego, że twoje dziecko zasypia przy piersi.
To nic złego, że oferujesz mu pierś, by złagodzić ból.
To nic złego, że czasem dajesz mu pierś dla świętego spokoju.
To nic złego, że ciągle karmisz w nocy.
To nic złego, że nocą karmisz praktycznie przez sen.
To nic złego, że wciąż karmisz często - "za często".
To nic złego, że karmisz już tylko rano i wieczorem.
To nic złego, że czasem odwracasz uwagę dziecka, by nie karmić.
To nic złego, że karmisz, by móc na chwilę usiąść w miejscu i odpocząć.
To nic złego, że czasem czujesz się wyssana do cna.
To nic złego, że karmienie jest dla ciebie przyjemne.
To nic złego, że czasem zastanawiasz się, jak by to było, gdybyś nie karmiła.
To nic złego, że chcesz już zakończyć karmienie.
To nic złego, że czujesz, że będziesz tak karmiła do osiemnastki.
To nic złego, że nie wiesz, kiedy chcesz zakończyć karmienie.
To nic złego, że zdecydowałaś, kiedy skkńczysz karmić.
To nic złego, że nie masz pojęcia, jak rozegrać odstawienie od piersi.
To nic złego, że masz plan na odstawienie.
To nic złego, że czasem odmawiasz dziecku piersi, chociaż bardzo prosi.
To nic złego, że czasem karmisz malucha tylko dlatego, że chcesz się przytulić.
To nic złego, że pozwalasz na samoodstawienie.
To nic złego, że czasem wyczekujesz dnia, kiedy to się skończy.
To nic złego, że boisz się końca.
To nic złego, że karmiłaś wyłącznie piersią krócej niż 6 miesięcy.
To nic złego, że twoje dziecko chciało jeść tylko twoje mleko trochę dłużej niż 6 miesięcy.
To nic złego, że ty i twoje dziecko lubicie karmienie.
Nie ma nic złego w tym, że karmisz piersią, ani jak karmisz piersią, ani jak długo chcesz karmić. Każda z nas jest inna, inne są nasze dzieci i inaczej doświadczamy i przeżywamy karmienie. Zamiast martwić się tyle, stresować i hejtować każdą odmienność w "kręgu" karmiących, cieszmy się tym, co mamy. Cieszmy się każdym dniem karmienia, niezależnie od tego, czy to dzień 1., 30., 100., czy 500.. Cieszmy się tą chwilą mlecznej radości.

Przewodnik po karmieniu piersią poza domem

sobota, 16 maja 2015

Jesteś mamą. Karmienie, przewijanie, kąpanie, przebieranie (a pewnie i większa część prac domowych) to Twoja codzienność. Czasem masz ochotę odetchnąć, napić się herbaty innej niż ta wystygnięta w wytartym kubku. Nawet jak kubek jest piękny i całkiem nowy, to szanse na wypicie w nim ciepłej herbaty mogą być niewielkie. Albo może po prostu masz ochotę sprawić sobie ładną sukienkę, bo jesteś kobietą i masz do tego prawo, a poza tym z twojej ulubionej nie chcą zejść ślady zupki.
Taki jest urok bycia mamą, że w wiele miejsc zabierasz ze sobą malucha, a ten, w najmniej odpowiednim momencie, głośnym krzykiem da ci znać o tym, że już pora na mleczko. W głowie zapala się awaryjna lampka: czas na ewakuację. Ale już za późno, w małym brzuchu burczy, syrena rozkręciła się na dobre. Możesz uciec z zawodzącym głodomorem albo nakarmić go gdziekolwiek jesteś. To się nazywa trudny wybór.
Znasz ten scenariusz? Ja aż za dobrze. I wiem, jak łatwo obcym ludziom przychodzi ocenianie matki, która niesie płaczące dziecko. Bo przecież dziecko w wieku 3 czy 6 czy nawet 15 miesięcy powinno być już w pełni dostosowane do norm społecznych i wiedzieć, że w miejscu publicznym się nie krzyczy. A ja na początku uciekałam przerażona, gdy moje dziecko zaczynało przejawiać oznaki głodu. Każde wyjście dłuższe niż 30 minut kończyło się sprintem do domu. Bardzo ciężkk znosiłam to, że przez karmienie tak się ograniczam i mimo niezliczonych kombinacji w końcu stało się: nakarmiłam dziecko poza domem. I kosztowało mnie to sporo nerwów.
Pierwszy raz poza domem karmiłam u teściów, ale to się nie liczy. W porze karmienia chowałam się w sypialni i siedziałam 40 minut bez oparcia, podnóżka i poduszki, ze łzami w oczach bo łapały mnie skurcze, a kręgosłup wołał o pomoc. Wiecie kto jest temu winien? JA. Bez sensu stresowałan się tym, że ktoś patrzy i kiedy teściowa zaproponowała mi karmienie sypialni, ze spuszczoną głową tam poszłam, czując się wyproszona. W rzeczywistości teściowa chciała mi pomóc, bo dostrzegła moje zakłopotanie, ale mi było przykro i nie dostrzegłam jej dobrych intencji. Drugi raz karmiłam w przychodni, bo wizyta się przeciągnęła. Pech chciał, że odległy odcinek korytarza, który wybrałam, akurat stał się najbardziej uczęszczanym.  Mąż z nerwów aż się spocił, a ja chciałam zapaść się pod ziemię.
Jak więc nakarmić dziecko, by nie zwariować?
1. Nie myśl, co ludzie powiedzą
Nie zakładaj z góry, że zostaniesz skrytykowana. To najczęstszy błąd popełniany przez młode mamy - martwią się na zapas, mnożą w głowie negatywne scenariusze i możliwe docinki i ze strachu nie karmią bądź robią to w poczuciu wstydu.
2. Zadbaj o wygodę
Kiedy wychodzisz z dzieckiem, myśl do przodu: załóż wygodną do karmienia koszulkę, włóż wkładki laktacyjne (jeśli zdarzają ci się wycieki pokarmu). Jeśli chcesz mieć poczucie prywatności, poszukaj pokoju dla mam, albo zakryj się - specjalnym szalem czy też zwykłą pieluszką. Pamiętaj, że zakrywanie się nie jest twoim obowiązkiem, a jedynie możliwością, jeśli tylko tobie i dziecku będzie tak wygodnie.
3. Znaj swoje prawa
Polskie prawo nie zabrania matkom karmienia piersią w żadnym miejscu. Jeśli ktoś jest napastliwy, niegrzeczny, agresywny w swojej "prośbie" o zniknięcie mamy karmiącej, mama może wezwać policję. Jeśli ktoś wyprasza cię z centrum handlowego czy lokalu gastronomicznego, jest to przejaw dyskryminacji ze względu na płeć i macierzyństwo, z tego tytułu możesz też domagać się odszkodowania.
4. Nie wdawaj się w zbędne dyskusje
Kiedy ktoś proponuje Ci skorzystanie z restauracyjnej toalety, bo przeszkadza mj, że karmisz przy swoim stoliku, staraj się nie denerwować. Stres nie jest dobrym doradcą. Odpowiedz spokojnie, że dziękujesz za troskę, ale tu Ci wygodnie. To samo tyczy się zakrywania: podziękuj i powiedz, że tego nie potrzebujesz. Nie musisz się nikomu tłumaczyć. Jeśli ktkś nadal twierdzi, że powinnaś skorzystać z WC, rzuć coś w stylu "myślę, że sanepid zgodzi się ze mną, że toaleta to nienajlelsze miejsce na serwowanie posiłków". I rób swoje. W razie spięć, zawsze możesz wyjść.
5. Promuj miejsca wspierające karmienie
Jest ich trochę, więc mówmy o nich i piszmy, by inne mamy wiedziały, gdzie szukać bezpiecznego schronienia. W Gdyni miejsca przyjazne karmiącym mamom są odznaczane specjalnymi naklejkami "Mlekosfera". Możecie śmiało zgłaszać, do jakich miejsc naklejki powinny trafić.
A na koniec mała tabelka o tym, kiedy się zakryć, a kiedy nie :)




Tata karmiący


Kiedy mama karmi piersią od pierwszych chwil życia maluszka, zdarza się, że tata czuje się trochę odsunięty. Mama po porodzie w szpitalu przez 2 czy też 3 lub więcej dni zajmowała się maluszkiem sama, trochę przyzwyczaiła się do nowych zadań i przetrenowała umiejętności, które tatuś dopiero sobie wypracuje. No i tata zostaje gdzieś w tle.
A czy kiedy mama karmi piersią, większość czasu spędza z maluchem wtulonym w pierś, czy to oznacza, że tacierzyństwo zakończyło się, zanim na dobre się rozpoczęło? Nie! Tata jest bardzo ważny także w tej nowej sytuacji. I chociaż nie ma mlecznych piersi, może aktywnie uczestniczyć w karmieniu. Często proponuje się rodzicom, by dzielili się obowiązkami z karmieniem, by mama odciągała pokarm, by tata podawał go maluchowi z butelki. Jeśli karmimy malucha wyłącznie odciąganym pokarmem (bo bywa i tak) albo karmimy mlekiem modyfikowanym, taki podział to zdecydowanie fajna sprawa. Natomiast przy wyłącznyn karmieniu piersią, zawszej z samej piersi, taka propozycja nie bardzo się sprawdza. Po pierwsze, ten pokarm trzeba najpierw z piersi ściągnąć, a odciąganie nie dla każdej mamy jest wygodne i skuteczne. W odciąganiu trzeba nabrać wprawy, a należy też pamiętać, że nawet najlepszy laktator nie opróżni piersi tak, jak dobrze przystawione dziecko, z kolei nadmierne odciąganie po karmieniach może doprowadzić do nadprodukcji pokarmu i uczucia dyskomfortu. Po drugie, podanie odciągniętego mleka to też nie taka bułka z masłem. Pamiętajmy o tym, że nie ma butelki idealnej i czasem nawet sporadyczne podanie butelki może doprowadzić do zaburzenia odruchu ssanka i trudności w karmieniu. Z kolei karmienie kubeczkiem dla wielu rodziców jest zbyt czasochłonne i wymaga precyzji. Kubeczek to bardzo dobre rozwiązanie, ale raczej krótkotrwałe. Po trzecie, chęć podania butelki, która "stoi i kusi" może popchnąć nas do nieuzasadnionego dokarmiania sztuczną mieszanką. A dokarmianie (każde) powinno się odbywać wyłącznie w sytuacjach, gdy są do tego wskazania medyczne.
Dlatego tata może zrobić kilka innych rzeczy, by być współkarmicielem oseska:

Zapewnij żonie wsparcieTo rzecz, którą zapamięta na zawsze. Popieraj ją w jej decyzjach, pomóż jeśli pojawią się problemy. Zawieź ją do poradni laktacyjnej jeśli tego potrzebuje i wspieraj ją w realizacji zaleceń doradcy laktacyjnego. Zrozum ją - zrozumienie to klucz do serca kobiety. Czasami lepiej odpuścić sobie pytanie "po co ty to robisz?" i uwierzyć na słowo, że to co robi jest dla niej ważne. Nawet jeśli sama nie rozumie powodu.

Doucz się i nie komentuj
Przeczytaj kilka artykułów o karmieniu, by uniknąć rzucania tekstami "masz chude mleko". Nie komentuj i nie naśmiewaj się z karmienia. Bądź uważnym słuchaczem, a wiele się nauczysz.
Bądź "pośrednim żywicielem"
Dostarcz dziecku pokarmu, karmiąc mamę. Jej organizm potrzebuje teraz dodatkowej energii, by móc pełną parą produkować pokarm. Zadbaj o to, by zdrowo jadła.
Rób drinki
Oczywiście bezalkoholowe ;) Podawaj mamie szklankę wody do karmienia, parz herbatkę laktacyjną.
Przynoś jej malucha
Wstań czasem zamiast niej i podaj jej maluszka do piersi. Po porodzie nawet zwykłe wstawanie i znajdowanie wygodnej pozycji do siedzenia czy leżenia to trudna sprawa.
Przytulaj, odbijaj, przewijaj
Weź na siebie część obowiązków - po karmieniu przytul malucha i pogładź jego plecki, by mu się odbiło. Zmieniaj mu też pieluszki, bo na początku będzie ich brudzić naprawdę sporo.
Zajmij się domem
Nie musisz być pantoflarzem, żeby pozmywać, wyprowadzić psa, czy zająć czymś starsze dzieci. Ona na pewno to doceni.
Nie marudź
Jeśli będzie musiała/ chciała nakarmić na dworze i nie zakryje się, nie rób scen. I tak stresuje się tym, że ktoś może źle zareagować, a twój stres będzie dla niej zabójczy. Nie pytaj, kiedy odzyskasz "swoje piersi", na jakiś czas może będziesz musiał zrezygnować z zabaw piersiami, ale to dla wyższego dobra, zresztą nie odbiera Ci ich na zawsze.

Weź na siebie sprawy techniczne
Jeśli używa butelek czy laktatora, pamiętaj o umyciu, wyparzeniu i osuszeniu wszystkich części. Zadbaj też o jej komfort - podaj jej poduszkę czy koc. Taka mała rzecz, a cieszy.

Chroń ją przed "ciociami dobra rada"
A mogą to być i osoby obce, i członkowie rodziny. Reaguj, gdy ktoś krytykuje ją za to, czy/ jak długo/ w jaki sposób karmi. Nie pozwól jej przejmować się każdą głupotą zasłyszaną na placu zabaw lub u cioci na imieninach.

Oczywiście, nie musisz robić tego wszystkiego. Możesz wybrać tylko niektóre punkty, a i tak zaplusujesz. Ukochana zapamięta Ci to, jak ją wspierałeś, i to na długo. A dzięki zaangażowaniu w sprawy związane z karmieniem i pielęgnacją malucha, oswoisz się z tym małym człowiekiem i pomożesz sobie w budowaniu szczęśliwej relacji z nim i z jego mamą.

Mleko wszystkiemu (nie)winne

czwartek, 14 maja 2015

Często tak jest, że dziecko jest marudne. Nie ma różnicy, czy jest karmione piersią, czy butelką. Może mieć gazy, biegunkę, zaparcia, kolkę, zwykłego nerwa albo i wiele różnych poważniejszych schorzeń. Dziecko też człowiek i ma prawo do choroby i złego samopoczucia. A u lekarza pada pytanie: jak dziecko jest karmione? Odpowiedź: piersią. I wszystko staje się jasne (i niejasne zarazem).
A może ma alergię na coś co pani je?
Następuje eliminacja przetworów mlecznych, produktów ostrych, słodkich i kwaśnych, owoców egzotycznych, roślin strączkowych itd itd.
A może ma alergię na pani mleko?
W takiej sytuacji, która jednak w rzeczywistości jest bardzo rzadka, nie mamy już wielkiego pola manewru.
Dzieci na piersi to mają kolki.
A może trzeba podać antykolkową butelką? Albo dolać do mleka kropelki? (W tym miejscu zawsze pytałam JAK?? No jak mam dolać te kropelki do mleka w moich piersiach? Odciąganie na początku było dla mnie trudną sprawą).
Na początku mojego macierzyńskiego debiutu zastanawiał mnie każdy ból brzucha, każde ulanie, każda ponadstandardowo płynna kupka, generalnie wszystko. I ze zdumienien odkryłam, że z łatwością winę za każdą z tych rzeczy można było zrzucić na moje mleko. Albo było go za mało, albo było za chude, albo wypływało za szybko, albo za wolno, albo było za dużo mleka I fazy, albo w moim mleku było coś, co dziecku szkodzi. I to nie tak, że konsultowałam się z jednyn lekarzem w życiu, kilku ich było, a zdarzało mi się usłyszeć, że na samym mleku mamy to się dziecka nie wyżywi, a propozycje podania mleka modyfikowanego słyszałam niemalże na każdej wizycie. I tak przy ulewaniu proponowano mi przejście na mleko z oznaczenien AR (antyrefluksowe), przy bólach brzuszka z oznaczeniem Comfort, profilaktycznie na ewentualną alergię oznaczone HA (hipoalergiczne). Czasem dokładnie z nazwą marki. Naiwnie chcę wierzyć, że lakarze mieli dobre intencje, bo nie wiem, czy to możliwe, by wszyscy życzyli mi źle. W kwestii karmienia piersią w żadnym z odwiedzonych przeze mnie gabinetów lekarskich nie uzyskałam wsparcia. I niestety nie tylko ja. Sytuacja jest niewesoła, bo po prostu niewiele jest lekarzy, którym na karmieniu piersią zależy, a niektórzy naprawdę wierzą w to, że "profilaktyczne" dokarmianie jest z korzyścią dla dziecka, a nawet, że samo mleko mamy nie wystarcza albo że modyfikowane mleko krowie to lepszy wybór. Wbrew temu, co się mówi, mleko mamy rzadko jest winne całemu złu tego świata, a każdą dokuczliwą dolegliwość da się wyleczyć lub załagodzić bez konieczności przerywania karmienia piersią. Mleko mamy idealnie dba o stan układu pokarmowego maluszka, a większość przypadłości to sprawy typowe dla wieku niemowlęcego (np. ulewanie, kolki), które mijają z czasem.

Gdynia na mlecznej fali

środa, 13 maja 2015

Jest maj. Pogoda za oknem boska, słońce budzi nas do życia. A dla nas maj to miesiąc niezwykły. Dlaczego? Bo kończy się Tygodniem Promocji Karmienia Piersią. W tym roku w Gdyni my  Urząd Miasta, organizacje pozarządowe, projekty społeczne, małe i duże firmy - wszyscy połączyliśmy siły, by promować karmienie naturalne pełną parą. I pełną piersią ;)
"Gdynia na mlecznej fali” to cykl wydarzeń dla mam karmiących, kobiet w ciąży, profesjonalistów pracujących z młodymi mamami oraz wszystkich sympatyków karmienia naturalnego. Od dnia matki (26 maja) aż do dnia dziecka (1 czerwca) codziennie możecie spotkać się z nami, by posłuchać wykładów specjalistów, wymienić doświadczenia, czy też zwyczajnie pogadać i nakarmić malucha. W tych dniach cała Gdynia będzie przyjazna karmiącym mamom.
Wstęp na wszystkie wydarzenia jest BEZPŁATNY. Na część wydarzeń obowiązuje rejestracja. Ilość miejsc ograniczona, o udziale decyduje kolejność zgłoszeń.
Kalendarz wydarzeń:
26 maja:
- Dzień Mamy Karmiącej
Warsztaty dla mam i maluchów: naturalna pielęgnacja biustu w okresie laktacji, wiązania chustowe ułatwiające karmienie, mity o karmieniu piersią, zadbane włosy i piękna fryzura karmiącej mamy, na co zwracać uwagę przy wyborze kosmetyków, odchudzanie mamy karmiącej
27 maja:
- Pierś do przodu!
Warsztaty brafittingowe – jak dobrać idealny biustonosz dla mlecznych piersi
- Prolaktyna w ruch
Fitness dla mam z maluszkami, zajęcia prowadzi położna Iwona Guć
- Projekcja filmu „Breastmilk” po raz pierwszy w Trójmieście!
28 maja:
- Mamy z Morza Mleka
Spotkanie klubu rodzica – o karmieniu piersią bez ściemy
- Kamuflaż?
Ręcznie robione czapeczki – cycusie – warsztaty robótkowe
29 maja
-  Długie karmienie piersią
O tym, dlaczego warto karmić dłużej niż pół roku
- Najpierw mnie przytul
O kontakcie skóra do skóry i inicjacji karmienia piersią – spotkanie z doulą
30 maja
- Konferencja Laktacyjna
Konferencja dla mam i profesjonalistów: karmienie piersią a rozwój mowy, rola więzi we wczesnym dzieciństwie a rozwój dziecka, mleko mamy a mleko modyfikowane, rola położnej w sukcesie karmienia, specjalna pielęgnacja piersi w okresie laktacji, długie karmienie piersiąGość specjalny: Agata Aleksandrowicz – HAFIJA.PL
31 maja
- Kącik Mamy Karmiącej
Piknik z okazji dnia dziecka
1 czerwca
- Mlekiem Malowane
Konkurs fotograficzny (więcej informacji już wkrótce!)
Więcej o wydarzeniach:
facebook.com/projektpelnapiersia

Pomóż nam ulepszyć opiekę laktacyjną w Gdyni!

środa, 11 marca 2015


W Gdyni jest jedna porodówka. Standard nienajgorszy, sale porodowe dobrze wyposażone, system rooming-in. Ale... No właśnie, zawsze jest jakieś ALE. Na oddziale pracuje tylko jedna położna laktacyjna, dostępna tylko od poniedziałku do piątku w określonych godzinach. Jest też tylko jeden laktator, o którym tylko krążą legendy.
Szpital Morski im. PCK to jedyna w Gdyni placówka odbierająca porody, od 1996 roku cieszy się tytułem "Szpitala Przyjaznego Dziecku". Dla przypomnienia: Szpital Przyjazny Dziecku (ang. Baby-Friendly Hospital Initiative, BFHI) to wspólna inicjatywa WHO i UNICEF stworzona w celu przywrócenia prawidłowego sposobu żywienia dzieci na całym świecie. Szpitale odznaczone tym tytułem są zobowiązane do wdrożenia na oddziale położniczym programu "10 Kroków do Udanego Karmienia Piersią" (więcej o BFHI przeczytasz tutaj) i postępowania zgodnego z postanowieniami "Międzynarodowego Kodeksu Marketingu Produktów Zastępujących Mleko Kobiece". Gdyński szpital zdobył to wyróżnienie jako 12. w Polsce już w roku 1996 i od tego czasu pozytywnie przechodził reoceny.

Niestety z naszych obserwacji i doświadczeń wynika, że mamy rodzące w Redłowie nie są uczone karmienia piersią i nie pomaga się im w rozwiązywaniu problemów laktacyjnych. Brak wsparcia i pomocy w karmieniu w pierwszych tygodniach po porodzie prowadzi do przedwczesnej rezygnacji karmienia i zbędnego podawania pokarmów zastępczych już w pierwszym półroczu życia, kiedy to dziecko powinno być karmione wyłącznie piersią.
Jeśli chcemy zmienić jakość opieki laktacyjnej w naszym szpitalu (a chcemy, żeby mamy nie musiały ciągle uciekać do Gdańska!), potrzebujemy dowodów - statystyk pokazujących, ile kobiet nie uzyskało pomocy i ile z nas uważa, że taka pomoc jest potrzebna. Wypełnij poniższą ankietę, a pomożesz nam stworzyć raport o stanie wsparcia laktacyjnego w Gdyni , który posłuży nam jako "podkładka" dla naszej prośby o polepszenie warunków w szpitalu.

Mam za mało mleka

Był taki czas w mojej laktacji, kiedy nagminnie sugerowano mi, że mojego mleka jest za mało. Na początku burzyłam się i wykłócałam, ale z czasem sama też w to uwierzyłam.
Młodej matce, zwłaszcza debiutantce, łatwo jest zburzyć cały świat i odebrać wiarę w siebie. A po wszystkich za-mało-mlecznych przygodach doceniłam wartość wiary w swoje możliwości i zaufania.
Jesteśmy nauczeni, że wszystko da się ocenić i zmierzyć, każdego tą samą miarką, a i każdy powinien mieścić się w określonych ramach i trzymać się standardów. Biologia nie podporządkowuje się matematyce współczesnego świata - zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci. Dzieci nie rozumieją rytmu dobowego, harmonogramu karmień, stoperów ani miarek.
Kiedyś narzucono kobietom schemat karmienia piersią, który walczył z rzeczywistością, ale jakimś cudem się przyjął. Skutki widać nadal. Dzisiaj nie układamy już schematów, ale istnieją wytyczne, do których niektóre mamy podchodzą aż zbyt serio. Sugestia karmienia co 3 h, czy przez 15 minut na pierś to nie nakaz i nie trzeba się jej bezwzględnie trzymać. Choć na początku dziecko powinno karmić się rzeczywiście nie rzadziej niż co 3 godziny, to większość maluchów domaga się karmień częściej. Ograniczanie częstotliwości i czasu karmień często prowadzi do zmniejszenia produkcji pokarmu.
Produkcję mogą ograniczyć:
- podawanie smoczków
- dokarmianie i dopajanie
- wspomniane powyżej ograniczanie karmień
- zła technika karmienia
- stosowanie niektórych leków, ziół, środków antykoncepcyjnych (np. antyhistaminowe, pseudoefedryna, leki na odchudzanie, antykoncepcja hormonalna, szałwia, mięta)
- problemy zdrowotne (anemia, problemy hormonalne)
Należy pamiętać o tym, że dobrze ssące niemowlę karmione zgodnie ze swoimi potrzebami (w pierwszym półroczy życia na żądanie) jest w stanie ustalić produkcję takiej ilości pokarmu, jaka jest mu potrzebna. Mamom często wydaje się, że mają za mało pokarmu, jednak to tylko wrażenie pozorne. W pierwszych dniach po porodzie piersi wydzielają niewielkie ilości siary, a ssanie dziecka przesyła informację o zapotrzebowaniu malucha. Po kilku dniach (zazwyczaj 3-5) pojawia się "nawał pokarmu" - jest go wtedy więcej i zmienia się jego barwa i skład. U niektórych mam przejawia się to delikatnym uczuciem pełniejszych piersi, u innych piersi będą wręcz przepełnione. W pierwszych tygodniach laktacji piersi będą odczuwalnie "bardziej pełne" - cięższe, czasem lekko napięte - przed karmieniem, a "bardziej puste"- czyli miękkie - po karmieniu, jednak laktacja stabilizuje się po ok. 4 - 6 tygodniach i piersi, dostosowawszy się do nowego stanu, nie napełniają się już tak wyraźnie jak przedtem. Stabilizacja laktacji jest  normalna i nie musisz obawiać się, że ilość mleka się zmniejszyła.
Czasem dziecko domaga się piersi częściej niż zwykle i spędza przy niej więcej czasu. W okolicach 3. i 6. tygodnia oraz 6. i 9. miesiąca pojawiają się skoki rozwojowe, kiedy zapotrzebowanie energetyczne dziecka zwiększa się i maluch długo przebywa przy piersi, by pobudzić produkcję pokarmu. Takie zachowanie świadczy o kryzysie laktacyjnym i jest tymczasowe, nie wymaga interwencji. Czasem dziecko częściej chce być przy piersi w porze popołudniowej lub wieczornej, a przy karmieniu bywa marudne i szybko się denerwuje. Nie musisz od razu zamartwiać się, że maluch ma kolki, albo Ty nie masz mleka. Nic z tych rzeczy, to zwykłe marudzenie (czasami nazywane "popołudniowym porykiwaniem niemowląt") spowodowane tym, że w godzinach popołudniowo-wieczornych pokarmu jest trochę mniej niż rano i w nocy.  Takie ciągłe przebywanie przy piersi nazywane jest "epizodami karmienia ciągłego" i też mija z czasem.
Rzeczywisty niedobór pokarmu
Zdarzają się sytuacje, kiedy pokarmu jest za mało. Co prawda 95 - 99% kobiet ma fizjologiczną podstawę do tego, by wyprodukować wystarczająco dużo pokarmu, by wykarmić swoje dzieci, jednak (jak pisałam powyżej) istnieją czynniki ograniczające produkcję pokarmu. Najczęściej pokarmu jest za mało w wyniku braku stymulacji piersi - dziecko jest za płytko przystawione i ssie samą brodawkę, a nie otoczkę, tym samym NIE pobudza piersi do wytwarzania pokarmu i poziom laktacji stopniowo się obniża. Niedobór pokarmu możemy podejrzewać wtedy, gdy dziecko słabo przybiera na wadze, nie moczy pieluch i nie robi kupek. Zazwyczaj w takiej sytuacji wystarczy skorygować błędy w technice karmienia i często przystawiać dziecko do piersi (8 - 12 razy dziennie), karmić z obu piersi przy każdym karmieniu, pomaga też częstsze karmienie w nocy. Można wspomóc się ziółkami na laktację albo preparatem na bazie słodu jęczmiennego. Przy prawidłowej stymulacji piersi, produkcja pokarmu powinna zacząć się rozkręcać w ciągu kilku dni, a jeśli nie widzisz żadnych zmian, możesz dodatkowo zaraz po karmieniu stymulować piersi odciąganiem ręcznym lub laktatorem. Nie musisz odciągnąć pokarmu, nie martw się jeśli zbierzesz kilka kropel lub kilka ml, stymulacja służy zwiększeniu produkcji, a nie zebraniu pokarmu "na zapas". Najlepsze efekty przynosi odciąganie pełne czyli takie, które pozyskuje tyle pokarmu,ile się da. Trwa pół godziny, odciąga się pokarm naprzemiennie z obu piersi w systemie 7-7-5-5-3-3 (7 minut na jedną pierś, 7 na drugą itd.), jeśli chcemy pobudzić produkcję pokarmu, to najlepiej powtarzać zabieg 6 - 8 razy dziennie. Kiedy nie masz siły na długie odciąganie, postaraj się stymulować każdą z piersi chociaż przez 5 minut. Jeśli po karmieniu odciągasz z piersi dużo mleka, to znaczy, że odciąganie tak naprawdę nie jest Ci potrzebne. Zamiast zbierać pokarm laktatorem, zastosuj delikatny masaż (głaszcz pierś otwartą dłonią w kierunku od klatki piersiowej do granicy otoczki) albo kompresję (delikatny ucisk piersi u jej podstawy - blisko klatki piersiowej; kciuk znajduje się u góry piersi, pozostałe palce na dole, rytmicznie, ale bardzo ostrożnie uciskaj pierś, kiedy dziecko ją "skubie", ale widocznie nie pobiera pokarmu - nie słychać przełykania ani przerw w rytmie ssania), to pomoże dziecku wypić mleko, które jeszcze jest w piersiach.

Kryzys laktacyjny - i co teraz?

Twoje dziecko rośnie i rozwija się w zawrotnym tempie. Dziś siedzi, jutro raczkuje, czasami ciężko nadążyć za tymi zmianami. Moment, w którym dziecko nabywa nowe umiejętności często jest dla niego bardzo emocjonujący - co daje się też we znaki rodzicom. Taki moment to tzw. "skok rozwojowy". Dzieci w tym okresie intensywniej odczuwają bodźce i silniej na nie reagują,przez co gorzej śpią i jedzą, są marudne i "przylepne" - wyjątkowo potrzebują bliskości rodziców. W pierwszym roku życia dziecka takich skoków jest 7, niosą ze sobą różne umiejętności, a dziecko może też różnie je przeżywać. Dla karmienia piersią najtrudniejsze są skoki przypadające zazwyczaj na 3 i 6 tygodni oraz 6 i 9 miesięcy po porodzie. W tym czasie dziecko może częściej niż zwykle domagać się piersi i dłużej przy niej przebywać, co daje mamie wrażenie, że dziecko wisi przy piersi całą dobę. W nocy maluch będzie częściej budził się na karmienia, a wieczorami (kiedy pokarmu jest trochę mniej niż w nocy i rano) może być bardziej marudny. Jeśli dziecko "okupuje" pierś, choć normalnie nie ma tego w zwyczaju, to znak, że mógł Cię spotkać kryzys laktacyjny.
Kryzys laktacyjny - brzmi strasznie, ale nie wróży nic złego. Nie wymaga żadnych interwencji ani leczenia i zwykle mija po 2 - 7 dniach. Kiedy dziecko zdobywa nowe umiejętności, potrzebuje więcej energii, a co za tym idzie - więcej pokarmu. Produkcja pokarmu działa na zasadzie popytu i podaży, więc dziecko je częściej i więcej, by "dorobić" to, czego mu brakuje. Mleko mamy, jak każdy "towar" robiony na zamówienie, potrzebuje czasu, by dotrzeć do zamawiającego - czyli dziecka. Po kilku dniach mleka pojawi się więcej, bo produkcja dostosuje się do nowych potrzeb niemowlęcia. Kryzys zażegnany.
Co robić, kiedy pojawia się kryzys laktacyjny?
- karmić dziecko często - zgodnie z jego potrzebami
- oferować obie piersi na karmienie
- pić dużo wody (można też wspomagać się ziółkami na laktację, ale nie więcej niż 3 szklankami dziennie)
- wziąć karmieniowe wakacje - położyć się z dzieckiem, karmić się do woli i ucinać sobie wspólne drzemki

Czego nie robić, kiedy pojawia się kryzys laktacyjny?
- nie ograniczać częstotliwości ani długości karmień
- nie odciągać pokarmu po karmieniach (nie ma takiej potrzeby, dziecko samo najlepiej rozbudza laktację poprzez ssanie piersi)
- nie wpadać w panikę - to tymczasowe i szybko minie, a stres dodatkowo utrudni wypływ pokarmu i pogłębi uczucie frustracji u Ciebie i dziecka.

Nie taki kryzys straszny, jak go malują - nie jest zagrożeniem dla Twojej laktacji i nie wróży końca karmienia piersią. Pamiętaj, że to tylko chwilowe i wsłuchuj się w sygnały dziecka. Kiedy odpowiednio się "zsynchronizujecie", oboje będziecie wiedzieli, co robić, żeby wyjść z tej sytuacji. Kryzys ustąpi po paru dniach i karmienie wróci do normy.

Najpierw mnie przytul - marcowe spotkanie grupy wsparcia laktacyjnego

piątek, 6 marca 2015


W marcu spotykamy się już po raz szósty. Za nami spotkania z logopedą i brafitterką, a grupa robi się coraz liczniejsza :) Tym razem gościem specjalnym będzie Anna Hildebrandt-Pomajda - psycholog i doula.
Spotkanie jest dedykowane kobietom w ciąży i świeżo upieczonym mamom. Opowiemy Wam o tym jak zapewnić sobie optymalne warunki do udanego budowania bliskich relacji i jak uniknąć problemów w karmieniu piersią, zdradzimy czym jest nasz projekt Zielone Porodówki, a także odpowiemy na wszelkie pytania związane z laktacją.
"Najpierw mnie przytul... - wpływ pierwszego kontaktu matki z dzieckiem na karmienie piersią i tworzenie się więzi” – z punktu widzenia psychologa dziecięcego i douli. Na spotkaniu porozmawiamy o znaczeniu kontaktu „skóra dla skóry”, o tym, jak jest to realizowane w trójmiejskich szpitalach; kiedy najlepiej przystawić po raz pierwszy dziecko do piersi; o sytuacjach, w których kontakt może być utrudniony lub w ogóle niemożliwy i co wtedy można zrobić. 23 marca rozpoczynają się obchody Międzynarodowego Tygodnia Douli.
Gość specjalny: Anna Hildebrandt-Pomajda – psycholog dziecięcy, Certyfikowana Doula ze Stowarzyszenie DOULA w Polsce, założycielka Rodzice bez obaw - Centrum dla Kobiet w Ciąży. Na co dzień przygotowuje pary do narodzin dziecka i rodzicielstwa oraz jako doula wspiera kobiety i ich partnerów w czasie ciąży, podczas porodu i w pierwszych tygodniach po narodzinach dziecka. Prywatnie mama dwóch dorosłych córek.


Zapraszamy już za tydzień (13.03) o 17:30 do kawiarni Ciuciubabka w Gdyni!

Alicja Janosz o karmieniu piersią

wtorek, 10 lutego 2015

"To, że będę karmić moje dziecko piersią było dla mnie oczywistym faktem jeszcze nim zaszłam w ciążę. Wyobrażałam sobie, że to będzie nie tylko wspaniałe doświadczanie fizycznej bliskości z moim maleństwem, ale również wejście w jakiś magiczny krąg stuprocentowej kobiecości, jakiej doświadczają tylko te kobiety, które zostają matkami. Gdy zaszłam w ciążę, zaczęłam poznawać historie na temat karmienia piersią, stanowczo odbiegające od mojego wyobrażenia. Tylko dwie z bliskich mi kobiet opowiadały z błyskiem w oku o karmieniu piersią jako o czymś wspaniałym i wyjątkowym, do czego bardzo tęsknią. Szybko okazało się, że reszta kobiet rezygnowała z karmienia. Dlaczego? Część z nich odczuwała ból, spowodowany nieprawidłowym przystawianiem dziecka do piersi. Część zmagała się z poranionymi sutkami (co było często efektem zupełnie niepotrzebnych i zapewne zbyt intensywnych prób odciągania siary laktatorem). Inne straciły pokarm, ponieważ ich dzieci od samego początku były dokarmiane mlekiem modyfikowanym. Wiele z nich jednak twierdziło, że nie miały wystarczającej ilości pokarmu, albo że ich dzieci nie potrafiły ssać piersi. Gdyby to faktycznie miało być takim wyczynem, przypuszczam, że ludzkość dawno by już wyginęła. Żadna z tych informacji nie spowodowała we mnie zmiany nastawienia do karmienia, ale historie te bez wątpienia spowodowały, że karmienie piersią, mimo mojego racjonalnego nastawienia, przestało mi się jawić jako coś oczywistego, naturalnego i intuicyjnie łatwego, a zaczęło urastać do rangi wyczynu czy problemu, z którym przyjdzie mi się zmierzyć. Gdy urodził się mój syn, już po kilkunastu minutach był przy mojej piersi. Wiedziałam, że przez pierwsze dwie doby maleństwo straci na wadze, a odrobina siary, jaką otrzyma, w zupełności mu wystarczy i będzie dla niego najlepszą, naturalną szczepionką. Jednak gdy już drugiego dnia synek dostał w szpitalu sztuczne mleko, a trzeciego dnia pani położna oznajmiła mi, że dziecko zbyt mocno traci na wadze, gdy nie dokarmiam go mlekiem modyfikowanym (bo zdenerwowałam się, gdy się dowiedziałam, że małego dokarmiano sztucznym mlekiem) byłam przerażona. Nie chciałam zrobić mojemu Okruszkowi krzywdy, a przecież nie widziałam, czy ssąc pierś, cokolwiek wypija i czy to mu wystarcza... W nocy, w trzecią dobę po urodzeniu Tymka, miałam kryzys. Fizycznie i psychicznie byłam wykończona. Ale zaparłam się, że "uruchomię" swoją laktację i co 3h próbowałam odciągać pokarm laktatorem. Tym mozolnie odciąganym mlekiem karmiłam syna przed podaniem mu mieszanki. Gdy zwracał całe moje mleczko, chciało mi się płakać. Teraz wiem, że najlepsze w celu pobudzenia laktacji jest przystawianie do piersi dziecka, a nie laktatora, jak dobry by nie był. Gdy czwartego dnia po urodzeniu synka wróciliśmy do domu, wstawiłam wzięte ze szpitala buteleczki mleka modyfikowanego do lodówki, a sama zaczęłam przystawiać Małego do piersi co 2-3h. Bardzo pomógł mi w tym mąż, który wstawał w nocy za każdym razem gdy trzeba było, kiedy ja jeszcze byłam w kiepskiej formie po operacji. Następnego ranka miałam nawał pokarmu, a z moich piersi mleko zaczęło lać się strumieniami. W zaledwie jeden weekend Tymuś przybrał na wadze tyle, ile wynosi minimum tygodniowe dla noworodka.
Trwało to kilka tygodni zanim wszystko się unormowało. Nadmiar mleka zaczęłam 'wyciskać' ręcznie, (jak poleciły mi rewelacyjne mamy z zaprzyjaźnionej grupy na Facebooku) i mrozić.
Na początku przystawianie małego do piersi nie było dla mnie łatwizną, bo nie wiedziałam jak się wygodnie ułożyć i jak trzymać Tymeczka. Karmienie trwało też znacznie dłużej niż teraz, gdy Maluch ma już prawie 4 miesiące i wystarczy kilka minut, żeby się najadł.Mamy w sypialni wygodne krzesło z poduszką pod moje plecy i z drugą poduchą, na której opieram swoją rękę i Maluszka. Ta poducha, oparta o odpowiedni podłokietnik, przydaje mi się również jako oznaczenie, z której piersi mam karmić dziecko po kolejnym przebudzeniu, bo monotonia karmienia i zmęczenie powodują, że nieraz można się już w tym pogubić.Dzisiaj jestem przeszczęśliwa, że mój syn jest na piersi. Jest pulchniutkim i zdrowym bobasem, który po porannym karmieniu, uśmiecha się do mnie najpiękniejszym uśmiechem świata, trzymając jeszcze sutek między wargami. Ten widok wynagradza wszystko... A pomijając aspekt zdrowotny płynący z karmienia piersią i dla synka i dla mnie, to karmienie jest wielką wygodą i przyjemnością. Mam nadzieję karmić Tymka jak najdłużej.
Z całego serca trzymam kciuki za Ciebie, droga mamo-debiutantko. Zaufaj intuicji i bądź spokojna. Wszystko będzie dobrze, a morze miłości i mleka z pewnością wnet popłynie... :)"
                                                                                                                    - Alicja Janosz


Źródło: akcja społeczna Zielone Porodówki: facebook.com/zieloneporodowki


Nastoletnia mama przesyła mleko córeczce oddanej do adopcji

niedziela, 8 lutego 2015

Kaleena Pysher, 19 latka z Anchorage na Alasce, w listopadzie ubiegłego roku urodziła córeczkę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo mnóstwo nastolatek ma dzieci, a 19 lat to nie aż tak mało, ale Kaleena zdecydowała się na karmienie swoim mlekiem mimo zaaranżowanej już adopcji.



19latka podjęła decyzję o adopcji jeszcze przed porodem. Zaszła w ciążę, kiedy miała 18 lat i dopiero za kilka miesięcy miała skończyć liceum, dostała stypendium na pobliskim uniwersytecie i miała zostać higienistką stomatologiczną. Mieszkała z ojcem i macochą, a realia nastoletniego macierzyństwa znała bardzo dobrze - jej siostra urodziła dziecko w wieku 14 lat. Była pewna, że brak jej życiowego doświadczenia, by wychować dziecko, więc zaczęła szukać dla niego odpowiedniej rodziny. W ośrodku adopcyjnym dowiedziała się, że rozmowy z potencjalnymi rodzicami adopcyjnymi można rozpocząć nie prędzej niż w 7. miesiącu ciąży, a te kilka miesięcy na podjęcie tak ważnej decyzji to dla Kaleeny było zbyt mało, więc kiedy dowiedziała się, że zaprzyjaźniona jej rodzinie kobieta (która zresztą kiedyś była jej nianią) wraz z partnerem chce adoptować dziecko - wybór był oczywisty. Zdecydowali się na otwarta adopcję, by biologiczna mama mogła aktywnie brać udział w życiu swojej córeczki. A na jednym ze spotkań edukacyjnych z położną, gdy Kaleena dowiedziała się, jak wiele korzyści dla układu odpornościowego i mózgu dziecka niesie pokarm mamy, od razu wiedziała, że musi karmić.

Rodzice adopcyjni kupili jej dobry laktator i zaoferowali, że pokryją koszty transportu pokarmu do stanu, w którym mieszkali. Dziewczyna chciała za wszelką cenę rozkręcić laktację i nawet, kiedy miała bolesne i popękane brodawki, intensywnie odciągała pokarm. Używała laktatora co 2 godziny przez całą dobę, każda sesja trwała ok. 20 minut, a Kaleena była w stanie odciągnąć nawet po 180 ml z każdej piersi. Cały pokarm pakowała, oznaczała naklejką "Świeże owoce morza - przechowywać w chłodnym miejscu" i wysyłała swojej córeczce. Teraz, po ponad dwóch miesiącach, Kaleena rezygnuje z odciągania pokarmu. Nie jest to dla niej łatwe, bo czuje, że dziewczynka i jej nowi rodzice przestaną jej potrzebować, jednak ci zapewniają, że Kaleena jest dla nich teraz rodziną i zawsze będzie mogła utrzymywać kontakt z córką.


Kaleena pragnie, by jej dziecko miało w życiu wszystko to, co najlepsze. Dlatego zdecydowała się na adopcję, na tę konkretną rodzinę, która da jej miłość, szczęśliwe dzieciństwo i zapewni dobre warunki materialne i edukację, a także na karmienie swoim cennym pokarmem. "Nie powiem, że jest łatwo, bo tak nie jest, ale robię to wszystko z miłości"-powiedziała w wywiadzie.

Źródło:
http://www.adn.com/article/20150131/stronger-love-anchorage-teenager-gives-breast-milk-baby-she-gave-adoption
http://www.today.com/parents/teen-mom-sends-breast-milk-baby-she-gave-adoption-2D80476490
http://www.dailymail.co.uk/news/article-2944001/I-didn-t-want-selfish-Teenage-mother-pumps-sends-breast-milk-baby-daughter-gave-adoption.html