Był taki czas w mojej laktacji, kiedy nagminnie sugerowano mi, że mojego mleka jest za mało. Na początku burzyłam się i wykłócałam, ale z czasem sama też w to uwierzyłam.
Młodej matce, zwłaszcza debiutantce, łatwo jest zburzyć cały świat i odebrać wiarę w siebie. A po wszystkich za-mało-mlecznych przygodach doceniłam wartość wiary w swoje możliwości i zaufania.
Jesteśmy nauczeni, że wszystko da się ocenić i zmierzyć, każdego tą samą miarką, a i każdy powinien mieścić się w określonych ramach i trzymać się standardów. Biologia nie podporządkowuje się matematyce współczesnego świata - zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci. Dzieci nie rozumieją rytmu dobowego, harmonogramu karmień, stoperów ani miarek.
Kiedyś narzucono kobietom schemat karmienia piersią, który walczył z rzeczywistością, ale jakimś cudem się przyjął. Skutki widać nadal. Dzisiaj nie układamy już schematów, ale istnieją wytyczne, do których niektóre mamy podchodzą aż zbyt serio. Sugestia karmienia co 3 h, czy przez 15 minut na pierś to nie nakaz i nie trzeba się jej bezwzględnie trzymać. Choć na początku dziecko powinno karmić się rzeczywiście nie rzadziej niż co 3 godziny, to większość maluchów domaga się karmień częściej. Ograniczanie częstotliwości i czasu karmień często prowadzi do zmniejszenia produkcji pokarmu.
Produkcję mogą ograniczyć:
- podawanie smoczków
- dokarmianie i dopajanie
- wspomniane powyżej ograniczanie karmień
- zła technika karmienia
- stosowanie niektórych leków, ziół, środków antykoncepcyjnych (np. antyhistaminowe, pseudoefedryna, leki na odchudzanie, antykoncepcja hormonalna, szałwia, mięta)
- problemy zdrowotne (anemia, problemy hormonalne)
Należy pamiętać o tym, że dobrze ssące niemowlę karmione zgodnie ze swoimi potrzebami (w pierwszym półroczy życia na żądanie) jest w stanie ustalić produkcję takiej ilości pokarmu, jaka jest mu potrzebna. Mamom często wydaje się, że mają za mało pokarmu, jednak to tylko wrażenie pozorne. W pierwszych dniach po porodzie piersi wydzielają niewielkie ilości siary, a ssanie dziecka przesyła informację o zapotrzebowaniu malucha. Po kilku dniach (zazwyczaj 3-5) pojawia się "nawał pokarmu" - jest go wtedy więcej i zmienia się jego barwa i skład. U niektórych mam przejawia się to delikatnym uczuciem pełniejszych piersi, u innych piersi będą wręcz przepełnione. W pierwszych tygodniach laktacji piersi będą odczuwalnie "bardziej pełne" - cięższe, czasem lekko napięte - przed karmieniem, a "bardziej puste"- czyli miękkie - po karmieniu, jednak laktacja stabilizuje się po ok. 4 - 6 tygodniach i piersi, dostosowawszy się do nowego stanu, nie napełniają się już tak wyraźnie jak przedtem. Stabilizacja laktacji jest normalna i nie musisz obawiać się, że ilość mleka się zmniejszyła.
Czasem dziecko domaga się piersi częściej niż zwykle i spędza przy niej więcej czasu. W okolicach 3. i 6. tygodnia oraz 6. i 9. miesiąca pojawiają się skoki rozwojowe, kiedy zapotrzebowanie energetyczne dziecka zwiększa się i maluch długo przebywa przy piersi, by pobudzić produkcję pokarmu. Takie zachowanie świadczy o kryzysie laktacyjnym i jest tymczasowe, nie wymaga interwencji. Czasem dziecko częściej chce być przy piersi w porze popołudniowej lub wieczornej, a przy karmieniu bywa marudne i szybko się denerwuje. Nie musisz od razu zamartwiać się, że maluch ma kolki, albo Ty nie masz mleka. Nic z tych rzeczy, to zwykłe marudzenie (czasami nazywane "popołudniowym porykiwaniem niemowląt") spowodowane tym, że w godzinach popołudniowo-wieczornych pokarmu jest trochę mniej niż rano i w nocy. Takie ciągłe przebywanie przy piersi nazywane jest "epizodami karmienia ciągłego" i też mija z czasem.
Rzeczywisty niedobór pokarmu
Zdarzają się sytuacje, kiedy pokarmu jest za mało. Co prawda 95 - 99% kobiet ma fizjologiczną podstawę do tego, by wyprodukować wystarczająco dużo pokarmu, by wykarmić swoje dzieci, jednak (jak pisałam powyżej) istnieją czynniki ograniczające produkcję pokarmu. Najczęściej pokarmu jest za mało w wyniku braku stymulacji piersi - dziecko jest za płytko przystawione i ssie samą brodawkę, a nie otoczkę, tym samym NIE pobudza piersi do wytwarzania pokarmu i poziom laktacji stopniowo się obniża. Niedobór pokarmu możemy podejrzewać wtedy, gdy dziecko słabo przybiera na wadze, nie moczy pieluch i nie robi kupek. Zazwyczaj w takiej sytuacji wystarczy skorygować błędy w technice karmienia i często przystawiać dziecko do piersi (8 - 12 razy dziennie), karmić z obu piersi przy każdym karmieniu, pomaga też częstsze karmienie w nocy. Można wspomóc się ziółkami na laktację albo preparatem na bazie słodu jęczmiennego. Przy prawidłowej stymulacji piersi, produkcja pokarmu powinna zacząć się rozkręcać w ciągu kilku dni, a jeśli nie widzisz żadnych zmian, możesz dodatkowo zaraz po karmieniu stymulować piersi odciąganiem ręcznym lub laktatorem. Nie musisz odciągnąć pokarmu, nie martw się jeśli zbierzesz kilka kropel lub kilka ml, stymulacja służy zwiększeniu produkcji, a nie zebraniu pokarmu "na zapas". Najlepsze efekty przynosi odciąganie pełne czyli takie, które pozyskuje tyle pokarmu,ile się da. Trwa pół godziny, odciąga się pokarm naprzemiennie z obu piersi w systemie 7-7-5-5-3-3 (7 minut na jedną pierś, 7 na drugą itd.), jeśli chcemy pobudzić produkcję pokarmu, to najlepiej powtarzać zabieg 6 - 8 razy dziennie. Kiedy nie masz siły na długie odciąganie, postaraj się stymulować każdą z piersi chociaż przez 5 minut. Jeśli po karmieniu odciągasz z piersi dużo mleka, to znaczy, że odciąganie tak naprawdę nie jest Ci potrzebne. Zamiast zbierać pokarm laktatorem, zastosuj delikatny masaż (głaszcz pierś otwartą dłonią w kierunku od klatki piersiowej do granicy otoczki) albo kompresję (delikatny ucisk piersi u jej podstawy - blisko klatki piersiowej; kciuk znajduje się u góry piersi, pozostałe palce na dole, rytmicznie, ale bardzo ostrożnie uciskaj pierś, kiedy dziecko ją "skubie", ale widocznie nie pobiera pokarmu - nie słychać przełykania ani przerw w rytmie ssania), to pomoże dziecku wypić mleko, które jeszcze jest w piersiach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozbudzanie laktacji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozbudzanie laktacji. Pokaż wszystkie posty
Truskawkowa owsianka na zimno
środa, 10 września 2014
Super prosta i pyszna owsianka, idealne śniadanie lub pożywna (i wcale nie taka kaloryczna!) przekąska dla karmiącej mamy.
Składniki:
- 4 łyżki płatków owsianych
- 1/2 dużego opakowania jogurtu naturalnego
- 1 łyżka siemienia lnianego
- truskawki (świeże lub mrożone)
- cukier (opcjonalnie)
- otręby owsiane
Truskawki rozgniatamy widelcem lub blendujemy i mieszamy z jogurtem, płatkami i siemieniem lnianym. Można dodać cukier. Wstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny. Po tym czasie dodajemy świeże, przekrojone na pół truskawki (oczywiście w sezonie, 4-5 sztuk) i posypujemy łyżeczką otrębów owsianych.
Składniki:
- 4 łyżki płatków owsianych
- 1/2 dużego opakowania jogurtu naturalnego
- 1 łyżka siemienia lnianego
- truskawki (świeże lub mrożone)
- cukier (opcjonalnie)
- otręby owsiane
Truskawki rozgniatamy widelcem lub blendujemy i mieszamy z jogurtem, płatkami i siemieniem lnianym. Można dodać cukier. Wstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny. Po tym czasie dodajemy świeże, przekrojone na pół truskawki (oczywiście w sezonie, 4-5 sztuk) i posypujemy łyżeczką otrębów owsianych.
Domowe batoniki musli z żurawiną
Batoniki musli są przepyszne, ale te sklepowe są oczywiście naładowane chemią. W domu możemy przygotować równie smaczne i o wiele zdrowsze batoniki, to wcale nie takie trudne. Tradycyjnie batoniki się wypieka, ale bardzo łatwo je spalić (co ja oczywiście zrobiłam), dlatego proponuję Wam wersję bez pieczenia. Pamiętajcie, by były dosyć grube i odleżały (zazwyczaj ok. 1 godziny), bo inaczej szybko się połamią.
Batoniki z płatków owsianych to super przekąska z dawką błonnika, siemię lniane to dodatek wspomagający laktację, a suszona żurawina, oprócz tego, że jest pyszna, pomoże przyszłym mamom z nieprzyjemnymi dolegliwościami...
Czego potrzebujemy?
- 1,5 szklanki płatków owsianych (jak zwykle eko lub górskie!)
- 1/2 szklanki płatków pszennych
- 2 łyżki masła
- 3 łyżki miodu
- 1 łyżka siemienia lnianego
- 2 łyżki posiekanej suszonej żurawiny
- 2 łyżki posiekanych migdałów
- 2 łyżki posiekanych orzechów nerkowca
- 1 łyżeczka cynamonu
Płatki wrzucamy na suchą, rozgrzaną patelnię i chwilę prażymy, aż się lekko zrumienią, przesypujemy do miseczki. Dodajemy bakalie, dolewamy roztopione masło i dokładnie mieszamy. Miód lekko podgrzewamy i dodajemy do masy, mieszamy i przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Rozkładamy masę na równomierną warstwę grubości ok. 1,5 cm. Czekamy aż masa ostygnie i stwardnieje i kroimy na podłużne batoniki.
Batoniki z płatków owsianych to super przekąska z dawką błonnika, siemię lniane to dodatek wspomagający laktację, a suszona żurawina, oprócz tego, że jest pyszna, pomoże przyszłym mamom z nieprzyjemnymi dolegliwościami...
Czego potrzebujemy?
- 1,5 szklanki płatków owsianych (jak zwykle eko lub górskie!)
- 1/2 szklanki płatków pszennych
- 2 łyżki masła
- 3 łyżki miodu
- 1 łyżka siemienia lnianego
- 2 łyżki posiekanej suszonej żurawiny
- 2 łyżki posiekanych migdałów
- 2 łyżki posiekanych orzechów nerkowca
- 1 łyżeczka cynamonu
Płatki wrzucamy na suchą, rozgrzaną patelnię i chwilę prażymy, aż się lekko zrumienią, przesypujemy do miseczki. Dodajemy bakalie, dolewamy roztopione masło i dokładnie mieszamy. Miód lekko podgrzewamy i dodajemy do masy, mieszamy i przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Rozkładamy masę na równomierną warstwę grubości ok. 1,5 cm. Czekamy aż masa ostygnie i stwardnieje i kroimy na podłużne batoniki.
Owsianka czekoladowo-bananowa bez gotowania
Owsianka to świetne, pożywne śniadanie. Jest pyszna i stymuluje produkcję pokarmu, to posiłek w sam raz dla... każdego!
Owsianka z proszku to nie to samo (tyle chemii, brrr!), a czasem rano braknie sił na gotowanie płatków, dlatego oferuję Wam inne rozwiązanie: owsianka na zimno bez gotowania!
Czego potrzebujemy?
- 2 - 3 łyżki płatków owsianych
- 1/2 dużego opakowania jogurtu greckiego lub naturalnego
- 2 łyżki kakao (rozpuszczalnego), jeśli używacie kakao do pieczenia musi go być mniej bo ma bardzo intensywny smak
- 1 łyżka siemienia lnianego
- 1 duży banan pokrojony w cienkie plasterki
Jogurt mieszamy z kakao, dodajemy płatki owsiane i siemię lniane, dokładnie mieszamy. Dorzucamy plasterki banana i lekko mieszamy.
Wkładamy owsiankę do lodówki na minimum 2 godziny. Możecie też przygotować ją wieczorem i zostawić w lodówce na noc, a rano będzie czekało na Was pyszne śniadanko! :)
Owsianka z proszku to nie to samo (tyle chemii, brrr!), a czasem rano braknie sił na gotowanie płatków, dlatego oferuję Wam inne rozwiązanie: owsianka na zimno bez gotowania!
Czego potrzebujemy?
- 2 - 3 łyżki płatków owsianych
- 1/2 dużego opakowania jogurtu greckiego lub naturalnego
- 2 łyżki kakao (rozpuszczalnego), jeśli używacie kakao do pieczenia musi go być mniej bo ma bardzo intensywny smak
- 1 łyżka siemienia lnianego
- 1 duży banan pokrojony w cienkie plasterki
Jogurt mieszamy z kakao, dodajemy płatki owsiane i siemię lniane, dokładnie mieszamy. Dorzucamy plasterki banana i lekko mieszamy.
Wkładamy owsiankę do lodówki na minimum 2 godziny. Możecie też przygotować ją wieczorem i zostawić w lodówce na noc, a rano będzie czekało na Was pyszne śniadanko! :)
Super miękkie laktacyjne ciasteczka w dwóch odsłonach
Pierwsze laktacyjne ciasteczka wyszły super, więc na Tydzień Promocji Karmienia Piersią zrobiłam podwójną porcję. Co powiecie na smak bananowy i krówkowy?
Najpierw robimy podstawowe ciasto, jak w poprzednim przepisie (możecie zrezygnować z części oleju, bo nasze dodatki są dosyć "mokre"):
- 1 szklanka mąki
- 1/2 szklanki cukru (biały lub brązowy jak kto lubi)
- 1,5 szklanki płatków owsianych ekologicznych lub górskich
- 1/2 szklanki mleka
- 1/2 (lub troszkę mniej) szklanki oleju
- 1 jajko
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Wszystkie składniki wsypujemy/wlewamy do miski i dokładnie mieszamy. Dzielimy masę na dwie porcje i przygotowujemy dodatki
Muffiny bananowe:
- dodajemy do ciasta kilka kropel aromatu waniliowego
- 1 dużego banana rozgniatamy widelcem lub blendujemy
Mieszamy banana z ciastem, można dorzucić ulubione dodatki
Ciasteczka krówkowe:
- dodajemy do ciasta łyżkę siemienia lnianego
- ok. 10 cukierków krówek drobno posiekanych
Dokładnie mieszamy ciasto i dodatki.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, pieczemy w foremkach na babeczki przez 15 - 20 minut.
Są pyszne i na ciepło i na zimno, smacznego!
Najpierw robimy podstawowe ciasto, jak w poprzednim przepisie (możecie zrezygnować z części oleju, bo nasze dodatki są dosyć "mokre"):
- 1 szklanka mąki
- 1/2 szklanki cukru (biały lub brązowy jak kto lubi)
- 1,5 szklanki płatków owsianych ekologicznych lub górskich
- 1/2 szklanki mleka
- 1/2 (lub troszkę mniej) szklanki oleju
- 1 jajko
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Wszystkie składniki wsypujemy/wlewamy do miski i dokładnie mieszamy. Dzielimy masę na dwie porcje i przygotowujemy dodatki
Muffiny bananowe:
- dodajemy do ciasta kilka kropel aromatu waniliowego
- 1 dużego banana rozgniatamy widelcem lub blendujemy
Mieszamy banana z ciastem, można dorzucić ulubione dodatki
Ciasteczka krówkowe:
- dodajemy do ciasta łyżkę siemienia lnianego
- ok. 10 cukierków krówek drobno posiekanych
Dokładnie mieszamy ciasto i dodatki.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, pieczemy w foremkach na babeczki przez 15 - 20 minut.
Są pyszne i na ciepło i na zimno, smacznego!
Waniliowe ciasteczka laktacyjne z cynamonem i wiórkami z białej czekolady
poniedziałek, 26 maja 2014
W USA ciasteczka laktacyjne można nawet kupić w niektórych kawiarniach. U nas to nowość! Z okazji Dnia Mamy, jako pierwsza przedstawiam Wam w 100% polski (przygotowany przeze mnie) przepis na laktacyjne ciasteczka. U mnie podziałało, spróbuj i Ty! Są pyszne, pachnące, mają chrupką skórkę i miękkie, puszyste wnętrze... Warto się skusić ;)
Jak to zrobić? Nie jest to trudne. Na około 30 ciasteczek potrzebujesz:
- 1 szklanka mąki
- 1/2 szklanki cukru (jeśli wolisz użyj brązowego cukru, dla fanów super słodkości: dodaj 3/4 szklanki cukru)
- 1,5 szklanki płatków owsianych (tylko nie błyskawicznych!)
- 0,5 szklanki mleka
- 0,5 szklanki oleju
- 1 jajko
- 1 łyżka siemienia lnianego (nasion lnu)
- 1 łyżka płatków drożdżowych (do kupienia w sklepach z eko żywnością, jeśli nie możesz ich zdobyć, spróbuj upiec samodzielnie - mnie się udało :) )
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cynamonu
- kilka kropelek aromatu waniliowego
- pół tabliczki startej białej czekolady
Do miski wsyp mąkę, cukier i płatki owsiane. Dodaj mleko, olej i jajko, dokładnie wymieszaj, tak, by równomiernie rozprowadzić płatki owsiane. Dodaj siemię lniane, płatki drożdżowe, cynamon, proszek do pieczenia, aromat i czekoladę, dokładnie wymieszaj. Nagrzej piekarnik do 175 stopni, ciasteczka ułóż łyżką na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Jedna łyżka masy = jedno ciastko. Zostaw duże odstępy między ciasteczkami, bo sporo urosną. U mnie super sprawdziło się pieczenie ciasteczek w silikonowych foremkach do muffinek, nic się nie sklejało ani nie przypalało i pięknie wyrosły. Piecz przez 15 - 20 minut w 175 stopniach. Są pyszne i na ciepło i na zimno! Zjedz w ciągu 48 godzin, żeby się nie zeschły.
Jeśli lubisz eksperymenty, możesz spróbować pokombinować z drożdżami piwnymi. W USA dodaje się ich do każdych laktacyjnych ciasteczek, ale ponieważ ich pozytywny wpływ na laktację to tylko pogłoski, a drożdże nie są dostępne od ręki, postanowiłam je sobie odpuścić przy tworzeniu tego przepisu. Ciasteczka zawierają też inne produkty o działaniu mlekopędnym, więc nie ucierpiały przez to na jakości :)
Zachęcam do śledzenia bloga! Już niedługo przepisy na:
- bananowe ciasteczka laktacyjne
- słodowe ciasteczka laktacyjne
- karmelowe ciasteczka laktacyjne
Smacznego!!! :)
Jak to zrobić? Nie jest to trudne. Na około 30 ciasteczek potrzebujesz:
- 1 szklanka mąki
- 1/2 szklanki cukru (jeśli wolisz użyj brązowego cukru, dla fanów super słodkości: dodaj 3/4 szklanki cukru)
- 1,5 szklanki płatków owsianych (tylko nie błyskawicznych!)
- 0,5 szklanki mleka
- 0,5 szklanki oleju
- 1 jajko
- 1 łyżka siemienia lnianego (nasion lnu)
- 1 łyżka płatków drożdżowych (do kupienia w sklepach z eko żywnością, jeśli nie możesz ich zdobyć, spróbuj upiec samodzielnie - mnie się udało :) )
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cynamonu
- kilka kropelek aromatu waniliowego
- pół tabliczki startej białej czekolady
Do miski wsyp mąkę, cukier i płatki owsiane. Dodaj mleko, olej i jajko, dokładnie wymieszaj, tak, by równomiernie rozprowadzić płatki owsiane. Dodaj siemię lniane, płatki drożdżowe, cynamon, proszek do pieczenia, aromat i czekoladę, dokładnie wymieszaj. Nagrzej piekarnik do 175 stopni, ciasteczka ułóż łyżką na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Jedna łyżka masy = jedno ciastko. Zostaw duże odstępy między ciasteczkami, bo sporo urosną. U mnie super sprawdziło się pieczenie ciasteczek w silikonowych foremkach do muffinek, nic się nie sklejało ani nie przypalało i pięknie wyrosły. Piecz przez 15 - 20 minut w 175 stopniach. Są pyszne i na ciepło i na zimno! Zjedz w ciągu 48 godzin, żeby się nie zeschły.
Jeśli lubisz eksperymenty, możesz spróbować pokombinować z drożdżami piwnymi. W USA dodaje się ich do każdych laktacyjnych ciasteczek, ale ponieważ ich pozytywny wpływ na laktację to tylko pogłoski, a drożdże nie są dostępne od ręki, postanowiłam je sobie odpuścić przy tworzeniu tego przepisu. Ciasteczka zawierają też inne produkty o działaniu mlekopędnym, więc nie ucierpiały przez to na jakości :)
Zachęcam do śledzenia bloga! Już niedługo przepisy na:
- bananowe ciasteczka laktacyjne
- słodowe ciasteczka laktacyjne
- karmelowe ciasteczka laktacyjne
Smacznego!!! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)