Pełną Piersią

Pełną Piersią
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokarm kobiecy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokarm kobiecy. Pokaż wszystkie posty

Piersi, mleko i seks

niedziela, 13 września 2015



W laktacyjnych kręgach dosyć często przewija się temat niezrozumienia ze strony męża, który może nawet uważać karmienie piersią za nieprzyzwoite albo che odzyskać "swoje" piersi. Zdarza się, że piersi w okresie laktacji mężczyzn zniechęcają, np. z uwagi na wyciekający pokarm. Serio, nawet w "Rozmowach w toku" pewien pan prezentował kiedyś swoje poglądy, że żona ma nie karmić, bo on chce się piersiami bawić, a ten wypływający pokarm go obrzydza. Ale może być też na odwrót! Okazuje się, że mleczne piersi mogą być przedmiotem pożądania.
To, że piersi same w sobie są obiektem seksualnym wiemy nie od dziś. Ale już to, że w związkach hetero i homoseksualnych występują fetysze dotyczące pokarmu, który te piersi produkują - to coś nowego. O co chodzi?
Okazuje się, że istnieje schorzenie zwane "laktafilią" czyli inaczej fetysz mleka albo "erotyczna laktacja". Najczęściej występuje u mężczyzn, ale zdarza się także u kobiet. I, co dla mnie było szokiem, ten fetysz to wcale nie taki underground! Są nawet pisma i filmy wyspecjalizowane w tej "gałęzi", a fora internetowe zalewają laktofilskie treści.
Ciężko jest ocenić jaki procent fetyszystów lubuje się w mleku, bo laktafilię wrzuca się do jednego worka z innymi "wydzielinami ciała" - koprofilią (kał), urofilią (mocz), mukofilią (kichanie) i menofilią (krew menstrualna). Ta grupa fetyszystów to jedna z większości - fanatycy takich doznań to aż 9%. Pomijam pozostałe bo mi słabo, ale co oni robią z tym mlekiem?
Spontaniczny wypływ pokarmu
Piersi to popularna strefa erogenna. Mężczyźni uwielbiają patrzeć na piersi, łapać je, pieścić, całować i ssać. Stymulacja piersi (jakakolwiek) pobudza wydzielanie oksytocyny, która normalnie odpowiada za uczucie przywiązania, a w okresie laktacji także za wypływ pokarmu. Podczas zbliżenia może się więc zdarzyć, że karmiąca mama uroni kilka kropelek pokarmu i to normalne. Nie ma się czego bać, ani czego wstydzić. Piersi nie są obojętne na doznania seksualne. Badania pokazują, że 82% kobiet odczuwa podniecenie, kiedy partner dotyka ich piersi. Zbadano także jak ma się to do karmienia piersią. Okazuje się, że 33 do 50% kobiet uważa karmienie piersią za czynność związaną z erotyką, a 25% z nich odczuwa poczucie winy z powodu doznań podobnych do erotycznych w czasie karmienia. Wiele kobiet odczuwa przyjemne (niekoniecznie w sensie erotycznym) doznania w trakcie karmienia piersią, a podobno zdarzają się nawet niekontrolowane orgazmy. To nie wina psychiki kobiety, a kwestia hormonalna - prolaktyna (odpowiadająca za produkcję pokarmu) wprowadza w stan relaksu, daje uczucie przyjmności, za to oksytocyna, dzięki której pokarm wypływa, to ten sam hormon, który powoduje delikatne skurcze podczas orgazmu.
Wyspecjalizowana branża
Sytuacje opisane powyżej są przypadkowe, niekontrolowane, ale są też przypadki w których wypływ, czy nawet wytrysk pokarmu jest pożądany. Mleczni fetyszyści wymyślają rozmaite gry erotyczne z udziałem mleka - mogą być banalne, np. ssanie mleka z piersi, lub bardziej wymyślne jak np. "wspólny wytrysk". Są także gazety, filmy porno, stripteaserki i prostytutki tryskające na klientów pokarmem. Nie zawsze są to młode matki, często kobiety wywołują laktację mechanicznie bądź farmakologicznie. Nisze przynoszą większe zyski... Ale tacy fetyszyści żyją też w związkach, często mówi się na to "adult nursing relationship" (ANR) czyli związek dorosłych ludzi, którego elementem jest karmienie piersią. Dotyczy to regularnego karmienia (w sytuacjach erotycznych), a nie przypadkowych sytuacji. Czasami w wyniku częstej stymulacji piersi kobiety bezdzietnej zaczynają wydzielać pokarm. W takim związku karmienie może być spontaniczne lub być elementem "gry" - na przykład nagrodą lub karą, może to być też "dojenie" (ang. milking) czyli kiedy partner ręcznie odciąga pokarm z piersi partnerki, albo odciąganie pokarmu w towarzystwie partnera. W związkach homoseksualnych kobiety często nawzajem stymulują swoje piersi dłońmi lub ustami - podobno jest to sposób na okazywanie bliskości i czułości, a także na umocnienie więzi.
Laktacja wywoływana z pobudek seksualnych to niebezpieczne zjawisko. Jasne, mleko kobiece nie jest dla nikogo niezdrowe, ale kiedy piersi w okresie laktacji stają się symbolem seksu, karmienie piersią zaczyna oddzielać się od macierzyństwa. A wtedy mleko jest już tylko wydzieliną, a laktacja zwykłym procesem. Piersi w okresie laktacji mogą uczestniczyć w życiu erotycznym partnerów, ale na pewno wymagają wyjątkowej troski i delikatności, a partner zachowujący się jak dziecko przy piersi może wywołać w kobiecie niepokój i uczucie, że karmienie piersią to coś sprośnego.
------
Powyższy post ma wyłącznie charakter informacyjny. Więcej informacji na ten temat można znaleźć na wielu stronach internetowych, a także w filmie "Breastmilk".

Inne dla chłopca, inne dla dziewczynki?

wtorek, 7 lipca 2015


Już wiemy, że mleko każdej kobiety to taki produkt szyty na miarę - idealny właśnie dla jej dziecka, dostosowany do jego indywidualnych potrzeb. Mleko matek, które są na tym samym etapie karmienia jest podobne, ale nigdy nie jest takie samo. A teraz okazuje się jeszcze, że inne będzie mleko dla chłopca, a inne dla dziewczynki! Natura tak to zaplanowała, że każde dziecko zawsze otrzymuje te składniki, które zapewnią mu optymalny rozwój.
Zespół biologów z Harvardu pod kierownictwem profesor Katie Hinde badał skład mleka małp i ludzi. Odkryto, że zawartość tłuszczów, białek, witamin, cukrów i soli mineralnych w mleku jest bardzo różna w zależności od tego, czy matka karmi syna, czy córkę. Skład mleka matki ma wpływ nie tylko na rozwój fizyczny dziecka, ale także na jego zachowanie i temperament. Badacze podejrzewają, że skład mleka tak drastycznie się różni ze względu na zróżnicowane potrzeby obu płci.
Te badania sprawiły, że jakość "uniwersalnej" - zawsze takiej samej w składzie mieszanki jest jeszcze bardziej kwestionowana. Mleko modyfikowane powinno występować w wersjach dla chłopców i dziewczynek, by chociaż minimalnie zbliżyć się do zaspokojenia potrzeb maluchów.
Badania na małpach rezus wykazały, że mleko dla potomków płci męskiej zawiera 35% więcej tłuszczu, a nawet więcej dla pierworodnego syna, za to mleko dla córek jest bogatsze w wapń, co tłumaczone jest faktem, że u dziewczynek szybszy jest rozwój układu kostnego.
Chłopcy i dziewczynki rozwijają się w różnym tempie i potrzebują różnych składników odżywczych, inaczej nie będą mieli odpowiednich warunków do rozwoju. W innym badaniu pofesor Hinde przyjrzała się także stresowi - jak poziom kortyzolu czyli hormonu stresu w mleku wpływa na dzieci. Wcześniejsze wyniki sugerowały, że dziewczynki są bardziej podatne na stres i trudniej jest je uspokoić. Profesor Hinde sprawdziła poziom stresu u małych małpek obu płci w wieku miesiąca i poźniej w wieku 3-4 miesięcy. Okazuje się, że dziewczynki silnie reagują na kortyzol we wcześniejszym etapie życia, a chłopcy gorzej znosili poziom stresu w późniejszym okresie.
Chłopcy i dziewczynki różnią się znacznie od samego początku, co tłumaczy znaczne różnice w składzie mleka. To bardzo ważne, by maluchom dostarczać wszystkich tych składników odżywczych, których potrzebują. A nasze ciała są tak mądre, że robią to same!

Co my mamy w tym mleku mamy?

sobota, 13 czerwca 2015


Kiedy widzę gdzieś w internecie komentarz typu "mleko matki to już przeżytek, teraz o wiele lepsze są mleka modyfikowane", mam ochotę wydłubać sobie oczy. Wiecie, są takie memy z okrzykami "I don't want to live on this planet anymore" - to właśnie to uczucie. Kiedy więc pani Edyta Malinowska - Pańczyk zgodziła się na naszej konferencji poprowadzić wykład przedstawiający porównanie składu mleka matki i mleka modyfikowanego, ogarnęła mnie wielka radość. Bo czułam, że ten wykład może niektórym otworzyć oczy. I ja sama wiele się nauczyłam, więc postaram się chociaż częścią tej wiedzy z wami podzielić.
Może nie każdy o tym wie, ale mleko modyfikowane (potocznie zwane mieszanką) to sztuczny, sproszkowany pokarm na bazie mleka krowiego, mimo tego, że jest efektem prac laboratoryjnych, nie oznacza to, że jest sterylne - pochodzi jednak z jakiejś linii produkcyjnej w jakiejś fabryce. Co więcej, mleko krowie różni się znacznie od kobiecego, dlatego musi być poddane całemu szeregowi modyfikacji, by wartość energetyczna i skład pokarmu chociaż odrobinę przypominały mleko kobiece. Pokarm kobiecy zaspokaja wszystkie potrzeby odżywcze dziecka w okresie wyłącznego karmienia piersią, a jego skład jest bardzo złożony, okropnie długi i ciągle się zmienia. Pokarm kobiecy jest żywą substancją i dostosowuje się do potrzeb dziecka, różni się w składzie w zależności od czasu jaki minął od porodu, pory dnia i nawet momentu karmienia. Wyróżnia się 3 rodzaje mleka: siarę (pierwszy pokarm pojawiający się w piersiach zazwyczaj w 3 trymestrze ciąży i w pierwszych dobach po porodzie), mleko przejściowe i mleko dojrzałe, które z kolei dzieli się na bardziej wodniste mleko I fazy (zaspokajające pragnienie) i bardziej tłuste mleko II fazy (zaspokajające głód).
Mleko ma też różny skład dla dziecka urodzonego przedwcześnie i dla dziecka urodzonego o czasie. Wartość energetyczna 100 ml pokarmu waha się od ok. 56 kcal do ok. 75 kcal. Większość składników w mleku kobiecym to stałe elementy, na które nie ma wpływu spożywany przez kobietę pokarm, mamom zaleca się jednak zdrową, zróżnicowaną dietę, który uchroni jej organizm przed niedoborem składników odżywczych i mineralnych. Składniki, których ilość nie jest zależna od diety kobiety to m.in. laktoza, białko, wapń, magnez, żelazo, potas, witaminy A, C, D. Składniki dietozależne to np.: tłuszcze, jod, witaminy B6 i B12. Fosfolipidy są głównym budulcem mózgu, dlatego NNKT (niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe) czy jak to piszą producenci LCPUFA (długołańcuchowe wielonienasycone kwasy tłuszczowe) czyli omega 3 i 6 są tak ważne w diecie malucha. Znacie skróty DHA, EPA, ALA (kwasy z grupy omega 3) albo LA, ARA (kwasy z grupu omega 6). Trąbią o nich w reklamach tabletek dla ciężarnych i mleka modyfikowanego. Kwasy omega mają zbawienny wpływ na rozwój mózgu i wzroku, dlatego sztuczne mieszanki faszeruje się laboratoryjnymi kwasami, najczęściej DHA. Organizm niemowlęcia nie ma metabolitów, które są potrzebne do rozkładu tych kwasów, ale za to dostarcza ich mleko mamy. I tu pojawia się pytanie - nawet jeśli te składniki występują w mleku modyfikowanym, to jaka jest ich przyswajalność? Problem mleka modyfikowanego polega nie tylko na tym, że brak w nim składników żywych (komórki macierzyste, enzymy, przeciwciała), ale też składniki martwe, czyli wszystkie dodatki w postaci kwasów tłuszczowych, bakterii Lactobacillus czy Bifidobacterium, immunoskładników (a w mleku modyfikowanym są to zwyczajne syntetyczne witaminy i minerały) są po prostu gorszej jakości. Zresztą to problem nie tylko mleka modyfikowanego, ale też wszystkich suplementów diety, którymi z pasją się faszerujemy, ale za żadne skarby świata nie tykamy owoców. A witaminy z suplementów to tylko uzyskane sztucznie substancje, które właściwościami odpowiadają naturalnym witaminom.
Jest jeszcze jedna kwestia: bakterie. Do niedawna uważano, że mleko mamy jest jałowe, ale teraz wiemy już, że jest bogate w bakterie i jest źródłem komensalnej i probiotycznej flory u niemowlęcia. W mleku kobiecym można znaleźć następujące bakterie: Lactobacillus, Lactoccocus, Leuconostoc, Bifidobacterium (znane nam jako "dobre" bakterie) oraz Streptococcus, Enterococcus i Staphylococcus (patogeny). Co ciekawe, te "złe" bakterie, mimo że są w mleku, nie stanowią zagrożenia dla malucha, bo są naturalnymi składnikami.
Co jeszcze? Mleko mamy ma grubo ponad 400 znanych nam składników, podczas gdy skład mleka modyfikowanego sięga ok. 50 pozycji. Różna jest też jakość i ilość poszczególnych składników.
Dla przykładu:
Laktoferyna (białko o właściwościach przeciwbakteryjnych) w mleku mamy występuje w ilości 2 g/l a w mieszance 0,1 g/l; oligosacharydów w mleku mamy jest 7 g/l, a w mieszance 0,1 g/l, kwasów tłuszczowych w mleku mamy jest 5,1 g/l a w mieszance 1,1 g/l, z kolei mleko mamy nie zawiera beta-laktoglobuliny (przyczyny alergii), której w mieszance jest 3,1 g/l, w mleku mamy znajdziemy 2,8 g/l soli mineralnych, a w mieszance jest ich aż 11,9 g/l (nadmiar soli mineralnych obciąża nerki) w mleku mamy stężenie białek kazeinowych to 4,5 g/l, a w mieszance 26,4 g/l. Przez taką ilość białek, kupka dzieci karmionych sztucznie ma bardziej twarożkową konsystencję, a nadmiar białek może odkładać się w jelitach.
Mleko modyfikowane jest pokarmem wystarczającym dla tych maluchów, które z różnych przyczyn nie mogą być karmione piersią, jednak nadal jest dalekie ideałowi jakim jest mleko kobiece. Poza tym to właśnie mleko mamy jest tak wygodne, że nie wymaga wyparzania, gotowania, podgrzewania i mieszania, a mamina pierś jest najmilszym "podajnikiem" pokarmu. Tylko mleko mamy zapewnia ochronę przed czynnikami chorobotwórczymi - pokrywa jelita warstwą ochronną, a nawet jedna "niewinna" butelka sztucznej mieszanki zaburza tę jelitową mikroflorę i wpływa na odporność. Pokarm kobiecy to prawdziwy cud natury, którego nie odtworzy żadne laboratorium.